Na tegoroczne kajakowe miniwakacje zdecydowałyśmy się spłynąć niezbyt znaną i teoretycznie średnio atrakcyjną rzeczką, jaką jest Bzura.
Musiałyśmy czekać aż do sierpnia żeby w końcu wybrać się na kajak. Niby tylko 4 dni ale wystarczyło na spływ spokojną i przyjemną rzeką, jaką jest Słupia.
Po śniadaniu wielkanocnym na klifie (link) pojechałyśmy do Redy na wcześniej umówiony spływ kajakowy rzeką Redą do zatoki Puckiej.
W tym roku odrobinę później, bo dopiero w lipcu odkurzyłyśmy Bajdarkę. Aż nie chce się wierzyć, że dopiero w połowie lata ruszyłyśmy na spływ kajakowy.
Tegoroczny urlop kajakowy postanowiłyśmy spędzić w miejscu całkowicie nam nieznanym, a mianowicie w województwie Świętokrzyskim na Ponidziu. Wyczytałyśmy tylko tyle, że cały teren najeżony jest zamkami a rzeka, którą popłyniemy należy do najcieplejszych w Polsce i osiąga latem temperaturę nawet 27 stopni.
W ramach walki z covid19 wybrałyśmy się kajakiem na leżący pod nosem Szlak Konwaliowy. Zrzuciłyśmy się wózeczkiem na Kanale Boszkowskim i popłynęłyśmy w stronę Błotnicy.
Gorący czerwiec zdążył nas porządnie zmęczyć upałami więc zamarzył nam się leniwy pobyt nad morzem. Akurat zbliżał się długi weekend, a że nie do końca zgrałyśmy się z urlopem to trzeba było trochę pokombinować.
Ile można czekać na rozpoczęcie sezonu kajakowego? Już koniec maja a my nadal nie odkurzyłyśmy Bajdarki!
Tysiąc pomysłów na spędzenie długiego weekendu w kajaku i brak zdecydowania do ostatniej chwili - to całe my. Wtorkowy wieczór zaowocował wreszcie jednomyślnością - jedziemy na Piławę.
Skorzystałyśmy z zaproszenia koleżanki z Milicza na spływ kajakowy. Miły sposób na spędzenie wolnego dnia.
Po powrocie z wyprawy na lagunę wenecką (link) musiałyśmy oczyścić Bajdarkę z soli morskiej i innych pozostałości. Dobrą okazją do tego okazał się jednodniowy spływ fragmentem Pętli Konwaliowej (inne wpisy o pętli).
Nie planowałyśmy w tym roku uczestniczyć w weneckim święcie wioślarzy - Vogalondze, jednak po krótkich namowach znajomych, organizujących tegoroczny wyjazd (linki do poprzednich postów: Wenecja kajakiem 2016, Wenecja kajakiem 2017) , decydujemy się do nich dołączyć.
W tym roku otwieramy sezon kajakowy jednodniowym spływem Baryczą. Na naszym ulubionym Kanale Książęcym niestety za mało wody więc musimy się pocieszyć innymi krajobrazami. Jak się okazuje, równie urokliwymi i równie dzikimi.
Jesteśmy w Gdańsku, jest długi weekend, pogoda wyśmienita więc rezerwujemy sobie jeden dzień na spływ Radunią.
Jedziemy na weekend do Załęcza Wielkiego odwiedzić znajomego, który jest wychowawcą na obozie językowym w "Nadwarciańskim Grodzie". Weekend ma być aktywny więc planujemy popływać kajakiem i pojeździć rowerami w obrębie Wielkiego Łuku Warty.
Niespodziewanie nadszedł czerwiec i czas urlopu. Jak zwykle nie mamy nic zaplanowane, chociaż wiemy, że chcemy spędzić urlop w kajaku. Początkowy pomysł spływu Narwią odpada ze względu na zbyt małą ilość czasu. Poza tym chcemy jakiegoś urozmaicenia.



















