Kajakiem po Weneckiej Lagunie

czerwca 06, 2018


Nie planowałyśmy w tym roku uczestniczyć w weneckim święcie wioślarzy - Vogalondze, jednak po krótkich namowach znajomych, organizujących tegoroczny wyjazd (linki do poprzednich postów: Wenecja kajakiem 2016, Wenecja kajakiem 2017) , decydujemy się do nich dołączyć.
Wyjazd zaplanowany jest na ponad tydzień, a plany tym razem obejmują zwiedzanie sporej części laguny, na co bardzo się cieszymy.
W piątek po pracy jedziemy do Piotrkowa Trybunalskiego gdzie ładujemy Bajdarkę i bagaże do samochodu Kingi i Tomka. Spakowanie góry pakunków zabiera trochę czasu więc startujemy dość późno wieczorem. Trasa wiedzie przez Czechy i malowniczą Austrię. Po drodze podziwiamy majestatyczne Alpy.



Laguna Wenecka kajakiem - winnice na trasie

Przed południem docieramy do miejsca zbiórki w miejscowości Vidor. Czeka na nas już Krzysztof z Anią. Udajemy się do Gui na winnicę Bortolin Angelo, produkującą słynne prosseco Valdobbiadene D.O.C.G. Na miejscu uczestniczymy w prezentacji kilku win i degustujemy je. Nam najbardziej smakuje to, które jest najbardziej wytrawne BRUT - produkowane w limitowanej ilości. Każda butelka tego wina posiada numerację. Sam kształt butelek również jest wyjątkowy, dodatkowo wyróżnia Bortolin Angelo na tle innych winnic. Niestety ze względu na panujące upały i czekającą nas tygodniową podróż kajakami kupowanie większej ilości wina na zapas nie ma sensu. 
Winnica leży malowniczo wśród wzgórz, z których roztaczają się wspaniałe widoki. Szkoda, że nie mamy już czasu na plenery fotograficzne. 
  




Laguna Wenecka kajakiem - zwiedzanie Bossano del Grappa

Docieramy do  campingu, rozbijamy namioty, odświeżamy się, pijemy kawę i jedziemy do pobliskiego uroczego miasteczka Bassano del Grappa, znanego z produkcji grappy oraz mostu przechodzącego przez środek miasta. Włóczymy się po starówce i bulwarami wzdłuż rzeki. 



   

 



Obowiązkowo odwiedzamy muzeum grappy i degustujemy ją w przeróżnych smakach i wariantach. Przed degustacją można powąchać każdy z wytwarzanych tutaj trunków i dzięki temu wybrać najciekawsze do degustacji. Służą do tego specjalnie zamontowane urządzenia z oparami destylatów, które wylatują po naciśnięciu przycisku.  





Wieczorem robi się w końcu przyjemna temperatura i lokale zaczynają się zapełniać ludźmi. Fajnie byłoby posiedzieć teraz  gdzieś przy winie i pizzy ale część towarzystwa jest zmęczona i chce wracać na camping. Mają prawo bo w końcu prowadzili samochód przez kilkanaście godzin. Na szczęście tuż obok campingu jest trattoria, gdzie zamawiamy pizzę i wino. Spędzamy tam resztę wieczoru.

 
 
 




W nocy przychodzi gwałtowna burza z ulewą. Niestety nasz namiocik funduje nam niemiłą niespodziankę - szwy i zamki zaczynają przepuszczać wodę. Nie jest tego wiele ale oznacza, że namiot musi przejść na zasłużoną emeryturę i trzeba rozejrzeć się za czymś nowym.
Rano po śniadaniu jedziemy jeszcze raz do Bassano del Grappa na spacer po mieście, kawę i lody.










Laguna Wenecka kajakiem - Chioggia zwiedzanie

Jedziemy na wyspę Sottomarina do Chioggi. Tutaj będziemy wodować kajaki. Znajdujemy fajny camping nad Adriatykiem - Al Porto. Żeby nie marnować rano czasu na składanie namiotów bierzemy domek 6-osobowy. Ceny przed sezonem są bardzo przyzwoite. Camping jest przyjemny, czysty, obsługa pomocna i miła. Do dyspozycji są też darmowe rowery. Wszędzie pachną pięknie kwitnące żywopłoty bardzo popularnej we Włoszech pospornicy japońskiej i kwiaty wiciokrzewu. Zapach jest po prostu oszałamiający. 

  


Po ulokowaniu się w domku idziemy na plażę. Spacerujemy wzdłuż falochronu aż do latarni morskiej. Przy falochronie zbudowane są domki rybackie, niektóre z nich przerobione są na restauracje. Piasek na tutejszej plaży jest niesamowicie błyszczący, mieni się jakby były w nim srebrne opiłki. Wśród piasku mnóstwo jest nieziemsko kolorowych muszli o przedziwnych, fantazyjnych kształtach. Zbieramy woreczek najciekawszych okazów na pamiątkę. Panowie w tym czasie odstawiają jeden samochód do portu Passo Campalto żeby łatwo było nam przeprowadzić resztę logistyki samochodowej. 



   
 


Laguna Wenecka kajakiem - Chioggia - mała Wenecja

Wieczorem idziemy pozwiedzać urokliwą Chioggię, nazywaną "małą Wenecją". To całkiem trafne porównanie, a dodatkowo Chioggia nie ma weneckich wad. Coraz częściej mówi się, że Wenecja wymiera. Rodowitych mieszkańców zastępują tam bogaci turyści i rezydenci. Chioggia z kolei wciąż tętni naturalnym życiem. Na tutejszej lagunie cumują dziesiątki statków, a codziennie rano można kupić świeże owoce morza. Nam udaje się znaleźć lokalną maleńką knajpeczkę przy porcie rybackim, serwującą pyszne owoce morza. Bierzemy je na wynos i delektujemy się nimi na moście nad głównym kanałem. Spacerujemy do późna po najpiękniejszej, najstarszej części miasta, położonej na wyspie Isola Cartieri. 





 




Laguna Wenecka kajakiem - wodowanie w Chioggi

Rano jemy niespiesznie śniadanie, pakujemy cały dobytek i wodujemy się w małym porcie. Płyniemy do Chioggi i tym razem zwiedzamy miasto z perspektywy kajaka. Odnajdujemy również miejsce, w którym wczoraj jadłyśmy owoce morza i tym razem całą grupą zamawiamy to samo prosto do kajaków.

       




     

 


 



Laguna Wenecka kajakiem - wypływ na lagunę

Wystarczająco nasyceni klimatyczną Chioggią wypływamy w końcu na lagunę. Dopływamy do bezludnej plaży na wyspie, gdzie rozkładamy obozowisko. Widać, że miejsce jest odwiedzane bo znajdują się tu połamane sprzęty zaadaptowane na tymczasowe meble. Ktoś nawet sklecił huśtawkę. Przy plastikowym stoliku z dorobioną drewnianą nogą delektujemy się proseco i parmezanem. 






Laguna Wenecka kajakiem - wyspa Ca'Roman

Pod koniec dnia idziemy jeszcze nad Adriatyk, na drugą stronę wyspy do ptasiego rezerwatu Ca'Roman o powierzchni 48h w nadziei na obserwacje sieweczki morskiej. Po drodze mijamy tajemnicze, opuszczone zabudowania (link do posta). Na ścianach budynków ktoś wymalował niesamowite, trochę przerażające graffiti. Docieramy też do słynnego Murazzi.




Murazzi







Po powrocie do obozowiska okazuje się, że właśnie trwa przypływ i poziom wody znacznie się podniósł. Trzeba było wracać już po kamieniach bo wodą by się nie dało. Mamy nadzieję, że woda nie przedostanie się do namiotów, bo nie chce nam się ich przestawiać wyżej. Kinga sprawdza w aplikacji przewidywany na dzisiaj poziom wody i obliczamy, że powinno być na styk. Stawiamy przed namiotami kajaki żeby osłonić je przed falami. 




Rano okazuje się, że woda była bardzo blisko. Fale naniosły masę wodorostów. Dziś poziom jest o wiele niższy. Po śniadaniu pakujemy się i rozpoczynamy niespieszną wędrówkę morską wzdłuż Pellestriny. 



 
   

Kajakiem po Lagunie Weneckiej - wyspa Pellestriina

Pellestrina to jedna z wysp mierzei Laguny Weneckiej, położona na południe od Lido. Oddziela ona wody wewnętrzne Laguny Weneckiej od Adriatyku. Stanowi naturalną ochronę Wenecji przed sztormami i gwałtownymi przypływami morza. Wyspa ma podłużny, wąski kształt. Wzdłuż jej wschodniego wybrzeża ciągnie się pas kamiennych zapór - zwanych Murazzi. To właśnie Murazzi gwarantuje istnienie Wenecji. Na wyspie nie ma żadnego hotelu, a tym samym turystów. Mieszkańcy wyspy trudnią się w większości rybołówstwem, żyją w rytm przypływów i odpływów.
Płynąc wzdłuż zachodniego brzegu wyspy zwiedzamy rozmieszczone na lagunie olbrzymie hodowle muli, przeróżne kolorowe domki na palach, służące za mini przetwórnie do obróbki muli i składowiska sieci, a nawet wysypisko śmieci i wraki statków. Laguna wygląda tutaj bardzo malowniczo.


   



     


   

Kajakiem po Lagunie Weneckiej - Pellestrina rowerami

Dopływamy do Pellestriny i wyciągamy kajaki na ląd. Mamy tu zamówione rowery. Rowerami objeżdżamy dokładnie całą wyspę, podziwiając jej malownicze, rybackie miasteczka. Zatrzymujemy się na mały postój by spróbować lokalnej specjalności - przepysznych muli w białym winie. Na koniec w lokalnym markecie robimy zakupy i oddajemy rowery.


Murazzi

 



 


 


Uraczone ciekawym dniem, żegnamy senną Pellestrinę, wskakujemy do kajaków i płyniemy w poszukiwaniu jakiejś fajnej wysepki na nocleg.  Po drodze mijamy jeszcze maleńką wysepkę z latarnią morską w stanie ruiny. Podobno można ją odkupić za symboliczne 1 euro, pod warunkiem że zrobi się z tego miejsca jakąś atrakcję turystyczną. Zaczyna dość mocno wiać, robią się duże fale i opryskują nas przy każdym zanurzeniu wiosła. Jesteśmy coraz bardziej przemoczeni i zmarznięci.





Kajakiem po Lagunie Weneckiej - imprezka na bezludnej wyspie

Dopływamy do wysepki zamieszkałej przez mewy i znajdujemy tu wystarczająco sporo miejsca na rozbicie namiotów. Staramy się nie zakłócać ptakom spokoju. Szybko przebieramy się w suche i ciepłe ubrania, a wieczorem robimy małą bibkę z okazji Patrycji urodzin. Pijemy wino, obżeramy się serem, oliwkami i grissini. Śmieszny i niecodzienny plener urodzinowy.


Rano po śniadaniu odpływamy, a mewy mogą wreszcie odetchnąć. Zmierzamy w kierunku Wenecji. 





Ostrygojady

Kajakiem po Lagunie Weneckiej - wyspa śmierci Poveglia

Po drodze robimy postój na wyspie Poveglia, zwanej "wyspą śmierci". Za mroczne miejsce uważana jest od kiedy we Włoszech wybuchła epidemia dżumy (relacja z eksploracji Poveglii).
To dla nas fascynujące miejsce i fascynujący plener fotograficzny. Uwielbiamy abandony - a ten to prawdziwa gratka. Mogłybyśmy tu spędzić całe godziny na fotografowaniu. Część grupy się jednak nudzi i niecierpliwi więc robimy pośpiesznie kilka zdjęć i płyniemy dalej.



Kajakiem po Lagunie Weneckiej - Giudecca

Dopływamy do wyspy Giudecca. Zwiedzamy tu kościół św. Jerzego i wjeżdżamy windą na dzwonnicę skąd roztacza się panorama całej okolicy.

 



Chcemy przeskoczyć kajakami wielki kanał Giudecca (widoczny na zdjęciu poniżej) i wpłynąć do Wenecji, jednak ze względu na duży ruch na kanale, dość wysokie fale i w związku z tym niepewne samopoczucie niektórych członków grupy zapada decyzja o opłynięciu Wenecji dookoła. Docelowo chcemy dostać się na Campalto. Wygląda jednak na to, że trafiliśmy z deszczu pod rynnę bo opływ Wenecji wiedzie również ruchliwymi torami wodnymi. Rozpędzone wielkie jednostki tworzą bardzo wysokie fale, płynięcie po takim kartoflisku jest męczące i czasochłonne. O wiele prościej byłoby zwartą grupą sprawnie przepłynąć Giudecę i przyjemnie przepłynąć Wenecję kanałami.



Kajakiem po Lagunie Weneckiej - na Campalto po raz trzeci

Na Campalto nikogo jeszcze nie ma. Rozbijamy namioty i jemy kolację.



Poranek spędzamy dość długo na wyspie bo w tym czasie chłopaki płyną do Passo Campalto sprowadzić drugi samochód z Chioggi. Robimy leniwe śniadanie, raczymy się smaczną kawą a potem wylegujemy się w słońcu. Patrycja próbuje nawet czytać książkę.

Kajakiem po Lagunie Weneckiej - Certosa - nauka pływania gondolą

Po powrocie chłopaków płyniemy na wyspę Certosa, gdzie część grupy wykupiła lekcję wiosłowania gondolą. Dodatkowa korzyść jest taka, że klub wioślarski udostępnia nam łazienkę i możemy wziąć prysznic, umyć głowy i zmyć z siebie sól morską.




Lekcja jest dość zabawna, płyniemy Bajdarką za kursantami i zachęcamy ich okrzykami do wiosłowania. Nie jest to jednak takie proste i wymaga sporej wprawy. Wiosło ma długość ponad 4m i waży ponad 4kg. 
 

Laguna Wenecka kajakiem - trattoria na Vignole 

Potem udajemy się do najbliższej i jedynej trattorii na wyspie Vignole, gdzie zamówione do posiłku wino zaszumiało nam trochę za bardzo w głowach. Prowadzimy zabawną konwersację po rosyjsku z mołdawskim kelnerem. Dość ciężko nam się potem wiosłuje.




Kajakiem po Wenecji - wieczorne pływanie 

Wpływamy jeszcze do Wenecji na wieczorne pływanie po kanałach. Kiedy zapada zmierzch instalujemy światełka i mamy niesamowitą frajdę pływając po ciemnych zaułkach. Fajnie poobserwować nocne, romantyczne życie Wenecjan i posłuchać przyjemnego soft-jazzu, rozbrzmiewającego po kanałach. Z całym tym pięknym oświetleniem wracamy na Campalto.


 


 

Niestety bardzo szybko robi się ciemno i robienie zdjęć z kajaka staje się niemożliwe.

 


Kajakiem po Wenecji - targ rybny i pokaz wyrobu masek weneckich

W piątek rano płyniemy do Wenecji załatwić formalności związane z uczestnictwem w Vogalondze. Przy biurze Vogalongi znajduje się słynny targ rybny. Obecne władze chciały go przenieść na ląd, aby poszerzyć nabrzeże dla wpływających ogromnych statków wycieczkowych, przewyższających kopułę katedry św Marka. Rodowici Wenecjanie, założyli komitet przeciwko zmianom i wygrali. Na targu z ryb i owoców morza kupić można co tylko dusza zapragnie. Naszą szczególną uwagę przykuwa olbrzymi miecznik. Chętnie byśmy coś z tych cudeniek przyrządziły ale jest upał, a na wyspę wracamy dopiero wieczorem, zatem świeżość tych rarytasów byłaby już wątpliwa.

 








Na dziś mamy też zaplanowany pokaz robienia masek weneckich (Kinga zadbała o mnogość atrakcji) więc przemieszczamy się kajakami w kierunku pracowni.






Pomieszczenie całe jest wypełnione maskami w różnym stadium tworzenia. Francesca opowiada nam historię weneckich masek, prezentuje ich rodzaje i opowiada do czego służyły. Tłumaczy też krok po kroku jak się je wytwarza. Nie wykonuje maski przy nas ponieważ proces ten jest zbyt długotrwały i wymaga wielokrotnego suszenia różnych warstw kleju i innych substancji.





 

Na koniec wybrałyśmy maski idealne dla nas!



Po maskach idziemy trochę poszwędać się po Weneckich wąskich uliczkach i coś przekąsić.
 








 

Laguna Wenecka kajakiem - Murano - pokaz dmuchania szkła ozdobnego

Z Wenecji zatłoczonej gondolami płyniemy na Murano.




Murano słynie z produkcji artystycznych wyrobów ze szkła. Uczestniczymy tu w pokazie dmuchania szkła ozdobnego, zwiedzamy galerię przy hucie i sklep. Następnie spacerujemy po wyspie i zaskoczone jesteśmy tłumami turystów, których nie było aż tylu w poprzednich latach.



 




 



Na obiad udajemy się do znanej z poprzednich pobytów trattorii. Jedzenie jest tu bardzo dobre. Po niedługim czasie pojawia się wielka grupa niemieckich kajakarzy, uczestników niedzielnej Vogalongi.




W ostatnich promieniach słońca wracamy na naszą wyspę. Wita nas tu Jacek, znajomy i współuczestnik poprzednich wydarzeń Vogalongi. Przyjechał ze swoją grupką znajomych. Spędzamy wspólny wieczór przy winie i proseco.


 


Laguna Wenecka kajakiem - Torcello i Burano

Sobota upływa nam dość leniwie. Na wyspę zjechała już spora grupa ludzi na jutrzejszą Vogalongę. Po śniadaniu płyniemy powłóczyć się po wyspach laguny - Torcello i kolorowym Burano. Na trasie obserwujemy ciekawe ptaki, min. ibisy i szablodzioby. Są też całe stada oharów. Szkoda, że nie możemy dłużej ich poobserwować i porobić zdjęć. Wracamy na wyspę na nasz ostatni nocleg.




 
 

 


 

 










Wenecja kajakiem - Vogalonga 2018

W niedzielę zrywamy się wcześnie rano. Nasi znajomi już popłynęli na umówiony lot helikopterem nad Vogalongą. My razem z grupą Jacka płyniemy na miejsce startu na kanale Giudeca. Czym jest Vogalonga pisałyśmy już wcześniej - podczas pierwszego udziału w tym święcie (link). Dziś znów obserwujemy ten niesamowity korowód smoczych łodzi, gondoli, kajaków i innych pływadeł. Cała ta kolorowa gromada po wystrzale z armaty startuje a my razem z nimi.

 




 

 

Nie płyniemy jednak całej Vogalongi i po jakimś czasie zawracamy i wpływamy do arsenału. Jacek z grupą odpływa a my czekamy na nasze towarzystwo. Płyniemy z nimi na Canal Grande i czekamy na powrót Vogalongi.







 
 

 
 

 





Przy moście Trei Archi robi się olbrzymi korek, którego nie potrafią rozładować organizatorzy. Nurkowie pod wodą rozplątują wiosła. My musimy opłynąć ten korek inną trasą. O 15-tej zostanie wznowiony oficjalnie ruch statków i łodzi motorowych na kanale więc wszyscy dwoją się i troją żeby zdążyć dopłynąć na metę. Wątpliwe jednak żeby im się to udało.






 













My odpływamy na wyspę i pakujemy obóz. Dopływamy do portu, gdzie czekają na nas samochody. Rozkładamy Bajdarkę, pakujemy się i wieczorem wracamy do Polski. Szkoda, że to już koniec. To był bardzo udany wyjazd. Pływanie po pięknej lazurowej lagunie, sprzyjająca pogoda, noclegi na bezludnych, tajemniczych wyspach - to są właśnie te klimaty, które uwielbiamy.



Laguna Wenecka, 11-21.05.2018

You Might Also Like

2 komentarze

  1. Szacun Dziewczyny za chęci do podjęcia trudu opisu Waszych pasji. Trafiłem tu szukając opisu namiotu...😀. A że też tłukę się tu i tam składanymi kajakami z przyjemnością czytam i oglądam. Inspiracja jest.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki! Miło poznać bratnią duszę :) a co do tego namiotu to niestety przeszedł już na emeryturę i nowy namiot czeka na opis :) Wybrany w potach i ciężkim trudzie :D hahaha Chętnie tego twojego składaczka bym poznała :)

      Usuń

Instagram