Nie ma wody na Pętli Konwaliowej

czerwca 29, 2018


Po powrocie z wyprawy na lagunę wenecką (link) musiałyśmy oczyścić Bajdarkę z soli morskiej i innych pozostałości. Dobrą okazją do tego okazał się jednodniowy spływ fragmentem Pętli Konwaliowej (inne wpisy o pętli).
Zwodowałyśmy się tym razem w Perkowie, w bardzo wygodnym miejscu na dzikiej, piaszczystej plaży. Chciałyśmy uniknąć płynięcia najnudniejszym odcinkiem szlaku. Od razu uderzył nas ogrom grzybieni, porastających jeziora niczym dywany. Na tych dywanach zauważyłyśmy liczne lęgi mew, rybitw i perkozów. Zaobserwowałyśmy również polujące kanie rude. 




Szybko zorientowałyśmy się, że poziom wody jest bardzo niski. Usiłowałyśmy wpłynąć do jeziora Przemęckiego ale płytki kanał został całkowicie zatarasowany gałęziami. Wycofałyśmy się więc i wpłynęłyśmy w kanał Błotnicki.



Wcześniej jedynym problemem jaki nas tu czekał były trzcinowiska, miejscami bardzo uciążliwe do przepłynięcia. Tym razem naszym głównym zmartwieniem okazał się brak wody. Bez przerwy szorowałyśmy po dnie i ledwie przeciskałyśmy się pod mostkami na płyciznach. Przy niektórych konieczna była wysiadka i przeciągnięcie kajaka na głębszą wodę.



Na błotnistym jeziorze Małym Boszkowskim płynęłyśmy po mule. Dobrze, że nie wybrałyśmy trasy z jeziorem Miałkim bo pewnie znów byśmy tam utkwiły.



Dopłynęłyśmy do stałej bazy jaką jest Samotnia, na jeziorze Boszkowskim Wielkim i zrobiłyśmy przerwę na grilla i ogólny chillout. Atmosfera zrobiła się bardzo sielankowa jednak czas było wracać. Powrót okazał się o tyle lepszy, że płynęłyśmy z niewielkim nurtem.






Po dopłynięciu do Perkowa rozłożyłyśmy Bajdarkę i dokładnie ją oczyściłyśmy oraz wysuszyłyśmy. Miejmy nadzieję, że niedługo znów ją rozłożymy na jakiś fajny spływ.




Szlak konwaliowy, 27.05.2018

You Might Also Like

0 komentarze

Instagram