Sielanka na Baryczy

lipca 02, 2018


Skorzystałyśmy z zaproszenia koleżanki z Milicza na spływ kajakowy. Miły sposób na spędzenie wolnego dnia.
Przyjechałyśmy do niej już w środę i razem z kilkoma innymi osobami zrobiłyśmy fajnego grilla.
Nazajutrz rano zjechali się pozostali uczestnicy spływu z różnych części Polski. Start odbył się przy moście niedaleko Potaszni.
Tego odcinka Baryczy jeszcze nie płynęłyśmy więc z przyjemnością zanurzyłyśmy wiosła w płytkiej o tej porze roku rzece. Oprócz nas ze słonecznej pogody skorzystało mnóstwo innych osób i postanowiło spędzić ten dzień również na wodzie. 


 

Barycz jest rzeką kompletnie niewymagającą więc oddałyśmy się totalnemu relaksowi i leniwie płynęłyśmy z nurtem podziwiając przepiękną przyrodę na trasie. Żółte dywany grążeli wyglądały bajecznie, mimo iż czasami utrudniały płynięcie. 


Na tamie w Lelikowie czekała nas przenoska kajaków. Tutaj również był zaplanowany postój z ogniskiem i pieczeniem kiełbasek. Oprócz nas zebrało się mnóstwo innych spływowiczów i nastrój zrobił się bardzo sielankowy. Niektórzy zaczęli nucić szanty, inni konsumować przygotowane na tę okazję piwo. Aż się nie chciało odpływać. 



W końcu jednak ruszyliśmy dalej, tym razem znaną już trasą pomiędzy stawami aż do Sławoszowic. Barycz ma tutaj nurt tak leniwy, że płynie się jakby po jeziorze. Dodatkowo kwitnące topole pokryły rzekę białym puchem, co stworzyło bajkowy krajobraz. 
     


Odcinek rzeki biegnący lasami jest jednak najpiękniejszy. Drobne zwałki i przeciskanie się pomiędzy zwalonymi drzewami zawsze dodaje atrakcyjności spływowi. 



Po dopłynięciu do tamy w Sławoszowicach czekał nas znów grill a potem niestety powrót do domu. 



Barycz - spływ, 31.05.2018

You Might Also Like

0 komentarze

Instagram