W tym roku otwieramy sezon kajakowy jednodniowym spływem Baryczą. Na naszym ulubionym Kanale Książęcym niestety za mało wody więc musimy się pocieszyć innymi krajobrazami. Jak się okazuje, równie urokliwymi i równie dzikimi.
W małej, malowniczej wsi nad rzeką Barycz leży piękny pałac z niesamowitą, cylindryczną wieżą zegarową, która majestatycznie góruje nad okolicą.
Tak mi się nazwał ten post, ponieważ zaobserwowałam tym razem wiele ptasich samotników. A może sama chciałam je takimi widzieć?
Gdy za oknem słońce, a w głowach brak pomysłu na ciekawe spędzenie dnia, w zanadrzu zawsze mamy sprawdzoną Dolinę Baryczy.
Jedziemy znowu w Dolinę Baryczy. Jest piękna, słoneczna pogoda więc zapowiada się długi, przyjemny, spacerowy dzień. Jedzie z nami koleżanka.
W drodze powrotnej z Wrocławia, w ramach rekonesansu odwiedziłyśmy Stawy Milickie (link do posta). Jesienią odbywają się tu przepiękne spektakle przyrody - przeloty i noclegowiska ptaków. Czujemy wielki niedosyt więc nazajutrz wracamy tam z rowerami.
Jedziemy na rykowisko, połączone z obserwacją ptaków. Planujemy spać w samochodzie więc bierzemy ze sobą materace, śpiwory, ciepłe ciuchy i w drogę.
Jedziemy na jesienny spacer w Dolinę Baryczy. Oczywiście główny cel spaceru to obserwacje i fotografowanie ptaków. Woda w stawach już prawie całkowicie spuszczona.
Wąsosz - Osetno to kolejny odcinek Baryczy, który pokonujemy. Wspólnie z kilkoma znajomymi jedziemy do Wąsosza i zaczynamy spływ na Orli przy moście. Odcinek ten ma długość 21 km, czas płynięcia przewidywany jest na ok. 5 godz.
Bardzo nam się podobało na Baryczy, dlatego postanowiłyśmy znów spłynąć z Radkiem Mrówką (link). Tym razem wybrałyśmy odcinek Sułów – Żmigród, który ma długość ok. 20 km.
Szukając spływów kajakowych w najbliższej okolicy trafiłyśmy na stronę Radka. Organizuje on głównie spływy po Baryczy. Postanowiłyśmy podłączyć się pod jeden z jego spływów i płyniemy pierwszy raz tą malowniczą rzeką.

















