Kolorowy szlak karpia

października 02, 2016


W drodze powrotnej z Wrocławia, w ramach rekonesansu odwiedziłyśmy Stawy Milickie (link do posta). Jesienią odbywają się tu przepiękne spektakle przyrody - przeloty i noclegowiska ptaków. Czujemy wielki niedosyt więc nazajutrz wracamy tam z rowerami.


Po śniadaniu ładujemy rowery na dach i jedziemy do Grabownicy, skąd zaczynamy objazd okolicy. Po części korzystamy ze znanej już nam ścieżki wiodącej trasą dawnej kolejki wąskotorowej (link do posta).






  
W Nowym Zamku wstępujemy na smaczną zupę rybną do smażalni ryb "U Bartka", w której często stołujemy się podczas pobytów w Dolinie Baryczy. Zawsze można tu zjeść świeżą, pyszną rybę, ponieważ mają przy smażalni własne łowisko. 






Na niektórych stawach dzieje się coś niedobrego. Smród zgniłych ryb rozchodzi się po okolicy.



Co jakiś czas zatrzymujemy się w przydrożnych czatowniach i na punktach widokowych by poobserwować ptaki. Zauważamy, że wśród uschłych liści jest mnóstwo małych żab, które jak kameleony dopasowują się do otoczenia, stając się niewidzialnymi.




Jadąc przez las natrafiamy na zabytkowy jaz i akwedukt.




Wracamy do Grabownicy, ładujemy rowery na dach i idziemy na wieżę obserwacyjną poczekać na przylot żurawi. Woda jest częściowo spuszczona więc szansa jest.




 

Żurawi zlatuje się całe mnóstwo. Jest też wśród nich król lasu. Niestety całe widowisko dzieje się po drugiej stronie stawu, bardzo daleko. 

 

Po tym spektaklu idziemy na pysznego smażonego karpia do Restauracji Grabownica i wracamy do domu. W międzyczasie zaczyna padać deszcz - teraz już może.


Dolina Baryczy 2.10.2016

You Might Also Like

0 komentarze

Instagram