Kajak składany Neris Alu-2

marca 29, 2018


Do zakupu kajaka przymierzałyśmy się od spływu Pętlą Żuławską (link), kiedy to za wypożyczenie kajaka zapłaciłyśmy tyle ile połowa nowego. Doszłyśmy wtedy do wniosku, że wystarczy dołożyć drugą połowę, kupić kajak i przestać wypożyczać. 
Wiedziałyśmy, że kajak jakiego potrzebujemy na wielodniowe spływy musi być pojemny, posiadać pokład, ster itd. Takie kajaki były już o wiele droższe. Do tego dochodził problem z przechowywaniem go (brak garażu). Zaczęłyśmy więc zastanawiać się nad składakami. Akurat na polski rynek wchodziły ukraińskie kajaki składane marki Neris, bazujące na budowie radzieckiego Tajmienia (jakim pływał Jarek Frąckiewicz).



Lekki aluminiowy szkielet i powłoka z miękkiego PCV stanowiły dla nas ciekawszy wybór od drewnianych, ciężkich składaków. Cena również była dla nas o wiele bardziej atrakcyjna niż np. niemieckiego Kleppera czy polskiego Waylanda, że już o kanadyjskich czy amerykańskich nawet nawet nie wspominajmy. Okazało się jednak, że polski przedstawiciel Nerisa postanowił sprzedawać kajaki za cenę bez porównania wyższą od ukraińskiej. Sprowadzenie kajaka z Ukrainy nie jest wielkim problemem więc miałyśmy zamiar to zorganizować. Cena kajaka na Ukrainie wynosiła w przeliczeniu około 3500 zł, natomiast polski przedstawiciel sprzedawał je po około 5 tys zł. Napisałyśmy do niego, że jesteśmy zainteresowane kupnem ale za normalną cenę i utargowałyśmy 4 tys zł za wersję expedition, która posiadała pokład i ster. Dokupiłyśmy jeszcze u niego 2 dodatkowe dekle i fartuchy (bardzo kiepskiej jakości - przeciekają a gumowanie się ściera). Wiosła i kamizelki dokupiłyśmy oddzielnie w innym miejscu. Kiedy kajak dotarł (20.05.2014), zawiozłyśmy go na najbliższy akwen w celu rozłożenia i próbnego pływania. Rozkładanie okazało się proste i intuicyjne ale niezbyt wygodne. Kajak został wykonany w sposób bardzo minimalistyczny. Producent  nie pomyślał o rozwiązaniach ułatwiających składanie szkieletu. Trzeba się dość mocno natrudzić naciągając rurki na siebie, zapinając je suwakami i wpychając kajak w ciasną powłokę. Trochę szkoda, że nie przemyślano sprawy bo niewielkim kosztem można by tą konstrukcję lepiej dopracować i zrobić bardziej przyjazną dla użytkownika.


Ogólnie jednak kajak prezentuje się bardzo dobrze. Jest to obszerna, wygodna łódź, która z łatwością mieści bagaż potrzebny nawet na kilkutygodniową wyprawę. Pomiędzy wioślarzami jest duża przestrzeń bagażowa, w której może zmieścić się w awaryjnej sytuacji dodatkowa osoba, a nawet dwie (raz płynęłyśmy z Patrycji siostrą i jej synkiem na pokładzie). 



Sam kajak jest bardzo lekki, waży 27 kg, co ma istotne znaczenie przy przenoskach/przewózkach. A do tego mieści się cały w jednym dużym plecaku, który łatwo transportować np. w pociągu.
   
 


Niestety kajak ten ma też zasadniczą wadę (o czym przekonałyśmy się już pierwszego dnia podczas testu) - powłoka w miejscach szycia nie została niczym zabezpieczona i przez dziurki od igły przecieka woda do wnętrza. Gołym okiem widać jak prześwituje przez nie światło. To niedopuszczalna sytuacja. Szycie powinno być oklejone taśmą, co zabezpieczyłoby kajak przed przeciekaniem.




Niestety jak się okazało, nie stanowi to podstawy reklamacji. Jak nam oznajmił (dość bezczelnie) polski przedstawiciel Nerisa - taka jest specyfika tego kajaka i nie zaoferował żadnej pomocy czy naprawy gwarancyjnej. Szkoda tylko, że nigdzie na jego stronie nie ma ani słowa na temat tego, że kajak przecieka i trzeba wylewać z niego po całym dniu parę litrów wody. 
Z wiatrakami jednak walczyć się nie da więc same postanowiłyśmy wprowadzić różne modyfikacje i naprawy. Przeciekające szwy zabezpieczyłyśmy klejem do miękkiego PCV, powlekając nim powierzchnię każdego szwu. Uszczelnienie sprawuje się dość dobrze, jednak wymaga corocznego odświeżenia bo klej nie jest zbyt trwały. Po zimie w piwnicy trochę się wykrusza. Najważniejsze jednak, że znalazłyśmy jakiś sposób na szczelność, mimo iż nie wygląda to zbyt atrakcyjnie.




Ulepszyłyśmy również mocowanie pokładu, który choć mocno zaciągnięty linką bardzo odstawał od kajaka. Nalewała się przez to woda podczas deszczu i wysokich fal. By temu zaradzić przylepiłyśmy rzepy do aluminiowych listew szkieletu i do pokładu. Niestety w praktyce okazało się, że od wysokich temperatur klej, w który wyposażone były rzepy rozpuszcza się i odłazi z miękkiego pcv. Po sezonie oderwałyśmy więc z pokładu rzepy, oczyściłyśmy klej i dałyśmy rzepy do przyszycia na stałe. Teraz pokład idealnie przylega. Na zdjęciach poniżej widać jak to wyglądało przed i po. Dlaczego producent o tym nie pomyślał?



Dodatkowo przed każdym spływem oklejamy dziury pomiędzy kajakiem a pokładem taśmą klejącą by nie dostawała się przez nie woda. Cała konstrukcja jak widać jest bardzo prosta i niedopracowana. Aluminiową rurkę do sterowania owinęłyśmy miękką gąbką by wygodniej się ją naciskało bosą stopą. Doczepiłyśmy też pętlę i karabińczyk przy lince do podnoszenia steru by można było go wygodnie zahaczyć w wersji podniesionej (nie posiada blokady).


Ulepszyłyśmy też oryginalne, plastikowe dmuchane siedzenia, które w czasie upałów strasznie się nagrzewały, przyklejały się do ubrań i parzyły. Zleciłyśmy tapicerowi uszycie pokrowców i otrzymałyśmy stylowe, postkomunistyczne siedziska, które dobrze się wpasowały w klimat radzieckiego kajaka. Są dodatkowo wyściełane gąbką i siedzi się na nich bardzo wygodnie.


Znajoma śmieje się z nas, że to wersalka. No właśnie jeszcze a'propos nazwy - mimo że to wersalka, ochrzciłyśmy go uroczyście Bajdarką, jak radzieckie/ukraińskie łodzie transportowe. Nazwę namalowałyśmy na pierwszym spływie przez szablon farbą sitodrukową, zamalowałyśmy też nazwę i adres www polskiego dystrybutora by nie robić mu reklamy.




Nasza przerobiona Bajdarka służy nam już całkiem długo i mamy nadzieję, że jeszcze wiele tysięcy wodnych km przed nami.




You Might Also Like

14 komentarze

  1. Uh. O mało tego Nerisa nie kupiłem. Na stronie producenta same ohy i ahy. Że aluminiowy szkielet to prawie jak technologia NASA, a pokrycie jest z cudownego uber-materiału, co przetrwa wszystko łącznie z deszczem, gradem, kamieniem i opadem radiacyjnym.

    Budżetu brakło i musiałem się zadowolić czeskim Solarem. I jedyne na co mogę narzekać to psujący się czasem zawór nadmiarowy.

    A co do treści bloga - pokrowce na siedzenia robią robotę. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No siedzenia boskie - prawda?:) Chętnie zobaczę twój kajak. Jestem go ciekawa. Sorry, że dopiero odpisuję ale nie widziałam wcześniej tego komentarza. Byłyśmy teraz Bajdarką we Włoszech i pływałyśmy nią po lagunie. Oczywiście wcześniej ją uszczelniłyśmy i podkleiłyśmy przetarcia. Kupiłyśmy jej też plastikowy młotek, który robi dobrą robotę przy składaniu i rozkładaniu tego kosmicznego szkieletu NASA :D

      Usuń
    2. Hej
      Kajak widać tu, na pierwszym zdjęciu http://forumwodne.pl/zalew-przeczycko-siewierski-slaskie-t10311.html .

      Usuń
    3. Bajer opis! gratuluję włożonej pracy.
      Ja, po namyśle, wybrałem poliestrowego Trapera. Z myślą o zwałkach, głównie. Cóż, coś za coś - do pociągu go raczej nie wsadzę :)

      Jeszcze raz gratuluję!

      Usuń
    4. Marcin - fajny bardzo ten dmuchaniec:) Mam nadzieję, że się sprawdza. Neris zdecydowanie bardziej pakowny jest ze względu na to, że nie posiada dmuchanych komór. Podejrzewam, że na wielodniowe wyprawy byłby bardziej wygodny.

      Usuń
    5. Płaj - dzięki :) No Neris na zwałki zdecydowanie się nie nadaje :D Chociaż kilka udało nam się z ostrożnością pokonać :) Łatek w zestawie naprawczym jest sporo więc można próbować :D

      Usuń
  2. Andrzej Konopacki20 czerwca 2018 07:20

    Moi znajomi mają takiego Nerisa ALU-2. Nie słyszałem, żeby cokolwiek im przeciekało w nim i musieli go uszczelniać. Są z niego mega zadowoleni. Robią też długie trasy nim po Polsce. Widziałem jak go składali w poprzedni weekend i żadnego młotka nie potrzebowali. Jak się przeliczy ceny tych kajaków to oferta Nerisów jest raczej atrakcyjna. A problemów takich jak Ty nie mają więc...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Andrzej ciesze się, że nic im nie przecieka i że nie muszą używać młotka. Na początku, kiedy rurki są jeszcze w dobrym stanie nie potrzeba młotka ale po kilku latach bez młotka czy kamienia ani rusz :) Co do przeciekającej powłoki - może mają dłuższe wiosła - takie, że nie kapie im na powłokę i nie pływają podczas ulewnych deszczy i nie zalewają ich fale :) A może mają jakąś poprawioną/podklejoną wersję? Nie wnikam. Faktem jest, że nasz przeciekał i to grubo. Oczywiście nie oznacza to, że nie kocham mojej Bajdarki :) Ostatnio nawet nazywam ją Bajdarka - badziewiarka :D hahahaha

      Usuń
  3. Witam wszystkich, super napisane ,piękna pasja, ale czy znajdzie się ktoś kto poleci godny kajak szkieletowy coś jak Bajdarka tylko ciut bardziej dopracowany.Pozdrawiam Wszyskich Pozytynie Zakręconych

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Norwi to zależy jakim funduszem dysponujesz:) Naprawdę jest w czym wybierać. Fajne są niemieckie Kleppery, polskie Waylandy i fajne są francuskie składaki, że nie wspomnę o kanadyjskich. W moim zasięgu była tylko ukraińska Bajdarka :) Jak poszperasz w necie znajdziesz tego mnóstwo :) Rosjanie mają również ciekawe modele :)

      Usuń
  4. A nie myśleliście aby na tych łączeniach materiału z gumą nakleić pasek parciany.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No niestety to jest miękkie pcv, a to materiał odporny na różne kleje. pasek parciany do tego nie przylgnie i nie będzie na tyle elastyczny by go składać. Może gdybym miała pasek cienkiego pcv to bym go jakoś nakleiła dookoła :) I to jest myśl :) chociaż na razie ten mój patent daje radę.

      Usuń
    2. Może to zabrzmi jak żart,ale ja w swoim starym Tajmieniu używałem zwykłej świeczki.Szwy i różne drobne uszkodzenia gumy, w tym w części podwodnej kadłuba- oczywiście nie na wylot, "zakapywałem" rozgrzaną parafiną i wcierałem w uszczelnianą powierzchnię.Na czas spływu wystarczyło. Z tym,że Tajmień to guma na brezencie, ale może w Nerisie też uda się szwy w ten sposób szybko i tanio uszczelnić.

      Usuń
  5. Zgodzę się, że w Tajmieniu świeczka może być pomocna ale w Nerisie jest zupełnie inna powłoka i stąd cały problem z uszczelnieniem jej.

    OdpowiedzUsuń

Instagram