Kajak składany Neris Alu-2
marca 29, 2018
Do zakupu kajaka przymierzałyśmy się od spływu Pętlą Żuławską (link), kiedy to za wypożyczenie kajaka zapłaciłyśmy tyle ile połowa nowego. Doszłyśmy wtedy do wniosku, że wystarczy dołożyć drugą połowę, kupić kajak i przestać wypożyczać.
Wiedziałyśmy, że kajak jakiego potrzebujemy na wielodniowe spływy musi być pojemny, posiadać pokład, ster itd. Takie kajaki były już o wiele droższe. Do tego dochodził problem z przechowywaniem go (brak garażu). Zaczęłyśmy więc zastanawiać się nad składakami. Akurat na polski rynek wchodziły ukraińskie kajaki składane marki Neris, bazujące na budowie radzieckiego Tajmienia (jakim pływał Jarek Frąckiewicz).
Lekki aluminiowy szkielet i powłoka z miękkiego PCV stanowiły dla nas ciekawszy wybór od drewnianych, ciężkich składaków. Cena również była dla nas o wiele bardziej atrakcyjna niż np. niemieckiego Kleppera czy polskiego Waylanda, że już o kanadyjskich czy amerykańskich nawet nawet nie wspominajmy. Okazało się jednak, że polski przedstawiciel Nerisa postanowił sprzedawać kajaki za cenę bez porównania wyższą od ukraińskiej. Sprowadzenie kajaka z Ukrainy nie jest wielkim problemem więc miałyśmy zamiar to zorganizować. Cena kajaka na Ukrainie wynosiła w przeliczeniu około 3500 zł, natomiast polski przedstawiciel sprzedawał je po około 5 tys zł. Napisałyśmy do niego, że jesteśmy zainteresowane kupnem ale za normalną cenę i utargowałyśmy 4 tys zł za wersję expedition, która posiadała pokład i ster. Dokupiłyśmy jeszcze u niego 2 dodatkowe dekle i fartuchy (bardzo kiepskiej jakości - przeciekają a gumowanie się ściera). Wiosła i kamizelki dokupiłyśmy oddzielnie w innym miejscu. Kiedy kajak dotarł (20.05.2014), zawiozłyśmy go na najbliższy akwen w celu rozłożenia i próbnego pływania. Rozkładanie okazało się proste i intuicyjne ale niezbyt wygodne. Kajak został wykonany w sposób bardzo minimalistyczny. Producent nie pomyślał o rozwiązaniach ułatwiających składanie szkieletu. Trzeba się dość mocno natrudzić naciągając rurki na siebie, zapinając je suwakami i wpychając kajak w ciasną powłokę. Trochę szkoda, że nie przemyślano sprawy bo niewielkim kosztem można by tą konstrukcję lepiej dopracować i zrobić bardziej przyjazną dla użytkownika.
Ogólnie jednak kajak prezentuje się bardzo dobrze. Jest to obszerna, wygodna łódź, która z łatwością mieści bagaż potrzebny nawet na kilkutygodniową wyprawę. Pomiędzy wioślarzami jest duża przestrzeń bagażowa, w której może zmieścić się w awaryjnej sytuacji dodatkowa osoba, a nawet dwie (raz płynęłyśmy z Patrycji siostrą i jej synkiem na pokładzie).
Sam kajak jest bardzo lekki, waży 27 kg, co ma istotne znaczenie przy przenoskach/przewózkach. A do tego mieści się cały w jednym dużym plecaku, który łatwo transportować np. w pociągu.
Niestety kajak ten ma też zasadniczą wadę (o czym przekonałyśmy się już pierwszego dnia podczas testu) - powłoka w miejscach szycia nie została niczym zabezpieczona i przez dziurki od igły przecieka woda do wnętrza. Gołym okiem widać jak prześwituje przez nie światło. To niedopuszczalna sytuacja. Szycie powinno być oklejone taśmą, co zabezpieczyłoby kajak przed przeciekaniem.
Niestety jak się okazało, nie stanowi to podstawy reklamacji. Jak nam oznajmił (dość bezczelnie) polski przedstawiciel Nerisa - taka jest specyfika tego kajaka i nie zaoferował żadnej pomocy czy naprawy gwarancyjnej. Szkoda tylko, że nigdzie na jego stronie nie ma ani słowa na temat tego, że kajak przecieka i trzeba wylewać z niego po całym dniu parę litrów wody.
Z wiatrakami jednak walczyć się nie da więc same postanowiłyśmy wprowadzić różne modyfikacje i naprawy. Przeciekające szwy zabezpieczyłyśmy klejem do miękkiego PCV, powlekając nim powierzchnię każdego szwu. Uszczelnienie sprawuje się dość dobrze, jednak wymaga corocznego odświeżenia bo klej nie jest zbyt trwały. Po zimie w piwnicy trochę się wykrusza. Najważniejsze jednak, że znalazłyśmy jakiś sposób na szczelność, mimo iż nie wygląda to zbyt atrakcyjnie.
Ulepszyłyśmy również mocowanie pokładu, który choć mocno zaciągnięty linką bardzo odstawał od kajaka. Nalewała się przez to woda podczas deszczu i wysokich fal. By temu zaradzić przylepiłyśmy rzepy do aluminiowych listew szkieletu i do pokładu. Niestety w praktyce okazało się, że od wysokich temperatur klej, w który wyposażone były rzepy rozpuszcza się i odłazi z miękkiego pcv. Po sezonie oderwałyśmy więc z pokładu rzepy, oczyściłyśmy klej i dałyśmy rzepy do przyszycia na stałe. Teraz pokład idealnie przylega. Na zdjęciach poniżej widać jak to wyglądało przed i po. Dlaczego producent o tym nie pomyślał?
Dodatkowo przed każdym spływem oklejamy dziury pomiędzy kajakiem a pokładem taśmą klejącą by nie dostawała się przez nie woda. Cała konstrukcja jak widać jest bardzo prosta i niedopracowana. Aluminiową rurkę do sterowania owinęłyśmy miękką gąbką by wygodniej się ją naciskało bosą stopą. Doczepiłyśmy też pętlę i karabińczyk przy lince do podnoszenia steru by można było go wygodnie zahaczyć w wersji podniesionej (nie posiada blokady).
Ulepszyłyśmy też oryginalne, plastikowe dmuchane siedzenia, które w czasie upałów strasznie się nagrzewały, przyklejały się do ubrań i parzyły. Zleciłyśmy tapicerowi uszycie pokrowców i otrzymałyśmy stylowe, postkomunistyczne siedziska, które dobrze się wpasowały w klimat radzieckiego kajaka. Są dodatkowo wyściełane gąbką i siedzi się na nich bardzo wygodnie.
Znajoma śmieje się z nas, że to wersalka. No właśnie jeszcze a'propos nazwy - mimo że to wersalka, ochrzciłyśmy go uroczyście Bajdarką, jak radzieckie/ukraińskie łodzie transportowe. Nazwę namalowałyśmy na pierwszym spływie przez szablon farbą sitodrukową, zamalowałyśmy też nazwę i adres www polskiego dystrybutora by nie robić mu reklamy.
Nasza przerobiona Bajdarka służy nam już całkiem długo i mamy nadzieję, że jeszcze wiele tysięcy wodnych km przed nami.
Ulepszyłyśmy również mocowanie pokładu, który choć mocno zaciągnięty linką bardzo odstawał od kajaka. Nalewała się przez to woda podczas deszczu i wysokich fal. By temu zaradzić przylepiłyśmy rzepy do aluminiowych listew szkieletu i do pokładu. Niestety w praktyce okazało się, że od wysokich temperatur klej, w który wyposażone były rzepy rozpuszcza się i odłazi z miękkiego pcv. Po sezonie oderwałyśmy więc z pokładu rzepy, oczyściłyśmy klej i dałyśmy rzepy do przyszycia na stałe. Teraz pokład idealnie przylega. Na zdjęciach poniżej widać jak to wyglądało przed i po. Dlaczego producent o tym nie pomyślał?
Dodatkowo przed każdym spływem oklejamy dziury pomiędzy kajakiem a pokładem taśmą klejącą by nie dostawała się przez nie woda. Cała konstrukcja jak widać jest bardzo prosta i niedopracowana. Aluminiową rurkę do sterowania owinęłyśmy miękką gąbką by wygodniej się ją naciskało bosą stopą. Doczepiłyśmy też pętlę i karabińczyk przy lince do podnoszenia steru by można było go wygodnie zahaczyć w wersji podniesionej (nie posiada blokady).
Ulepszyłyśmy też oryginalne, plastikowe dmuchane siedzenia, które w czasie upałów strasznie się nagrzewały, przyklejały się do ubrań i parzyły. Zleciłyśmy tapicerowi uszycie pokrowców i otrzymałyśmy stylowe, postkomunistyczne siedziska, które dobrze się wpasowały w klimat radzieckiego kajaka. Są dodatkowo wyściełane gąbką i siedzi się na nich bardzo wygodnie.
Znajoma śmieje się z nas, że to wersalka. No właśnie jeszcze a'propos nazwy - mimo że to wersalka, ochrzciłyśmy go uroczyście Bajdarką, jak radzieckie/ukraińskie łodzie transportowe. Nazwę namalowałyśmy na pierwszym spływie przez szablon farbą sitodrukową, zamalowałyśmy też nazwę i adres www polskiego dystrybutora by nie robić mu reklamy.
Nasza przerobiona Bajdarka służy nam już całkiem długo i mamy nadzieję, że jeszcze wiele tysięcy wodnych km przed nami.
29.03.2018
Edit: 17.08.2021
Chciałabym podzielić się z wami zdjęciami, które wykonałam ostatnio podczas spływu Nidą. Zdjęcia pokazują, że Bajdarce zostało już niewiele życia. Duraluminium, z którego podobno budują samoloty zaczyna się powoli rozpadać. Zauważyłyśmy to podczas składania. Na Nidzie Bajdarka dała jeszcze radę ale zastanawiam się czy wymieniać części (popękana jest większość rurek), czy dać to gdzieś do naprawy czy po prostu zacząć poszukiwania nowego kajaka. Jeśli ktoś ma pomysł jak to naprawić to proszę pisać.
Edit: 11.05.2022
Grubo przed wybuchem wojny na Ukrainie napisałam maila do producenta Nerisa z pytaniem o możliwość naprawy uszkodzeń szkieletu lub po prostu wymiany na nowe elementy. W mailu załączyłam zdjęcia uszkodzeń, jak wyżej. Niestety brak jakiejkolwiek reakcji i chęci pomocy ze strony producenta utwierdził mnie o mojej naiwności.
W związku z powyższym zmuszone byłyśmy same sobie pomóc i znaleźć kogoś, kto zechciałby się zająć naprawą. Znalazłyśmy lokalną firmę zajmującą się spawaniem aluminium i po małym poślizgu z terminowością szkielet Bajdarki został naprawiony i wzmocniony. Tym samym Bajdarka przygotowana została do nowego sezonu. Oby okazał się owocny :) Koszt naprawy to 80 zł. Pozdrawiamy!
67 komentarze
Uh. O mało tego Nerisa nie kupiłem. Na stronie producenta same ohy i ahy. Że aluminiowy szkielet to prawie jak technologia NASA, a pokrycie jest z cudownego uber-materiału, co przetrwa wszystko łącznie z deszczem, gradem, kamieniem i opadem radiacyjnym.
OdpowiedzUsuńBudżetu brakło i musiałem się zadowolić czeskim Solarem. I jedyne na co mogę narzekać to psujący się czasem zawór nadmiarowy.
A co do treści bloga - pokrowce na siedzenia robią robotę. :)
No siedzenia boskie - prawda?:) Chętnie zobaczę twój kajak. Jestem go ciekawa. Sorry, że dopiero odpisuję ale nie widziałam wcześniej tego komentarza. Byłyśmy teraz Bajdarką we Włoszech i pływałyśmy nią po lagunie. Oczywiście wcześniej ją uszczelniłyśmy i podkleiłyśmy przetarcia. Kupiłyśmy jej też plastikowy młotek, który robi dobrą robotę przy składaniu i rozkładaniu tego kosmicznego szkieletu NASA :D
UsuńHej
UsuńKajak widać tu, na pierwszym zdjęciu http://forumwodne.pl/zalew-przeczycko-siewierski-slaskie-t10311.html .
Bajer opis! gratuluję włożonej pracy.
UsuńJa, po namyśle, wybrałem poliestrowego Trapera. Z myślą o zwałkach, głównie. Cóż, coś za coś - do pociągu go raczej nie wsadzę :)
Jeszcze raz gratuluję!
Marcin - fajny bardzo ten dmuchaniec:) Mam nadzieję, że się sprawdza. Neris zdecydowanie bardziej pakowny jest ze względu na to, że nie posiada dmuchanych komór. Podejrzewam, że na wielodniowe wyprawy byłby bardziej wygodny.
UsuńPłaj - dzięki :) No Neris na zwałki zdecydowanie się nie nadaje :D Chociaż kilka udało nam się z ostrożnością pokonać :) Łatek w zestawie naprawczym jest sporo więc można próbować :D
UsuńMoi znajomi mają takiego Nerisa ALU-2. Nie słyszałem, żeby cokolwiek im przeciekało w nim i musieli go uszczelniać. Są z niego mega zadowoleni. Robią też długie trasy nim po Polsce. Widziałem jak go składali w poprzedni weekend i żadnego młotka nie potrzebowali. Jak się przeliczy ceny tych kajaków to oferta Nerisów jest raczej atrakcyjna. A problemów takich jak Ty nie mają więc...
OdpowiedzUsuńAndrzej ciesze się, że nic im nie przecieka i że nie muszą używać młotka. Na początku, kiedy rurki są jeszcze w dobrym stanie nie potrzeba młotka ale po kilku latach bez młotka czy kamienia ani rusz :) Co do przeciekającej powłoki - może mają dłuższe wiosła - takie, że nie kapie im na powłokę i nie pływają podczas ulewnych deszczy i nie zalewają ich fale :) A może mają jakąś poprawioną/podklejoną wersję? Nie wnikam. Faktem jest, że nasz przeciekał i to grubo. Oczywiście nie oznacza to, że nie kocham mojej Bajdarki :) Ostatnio nawet nazywam ją Bajdarka - badziewiarka :D hahahaha
UsuńWitam wszystkich, super napisane ,piękna pasja, ale czy znajdzie się ktoś kto poleci godny kajak szkieletowy coś jak Bajdarka tylko ciut bardziej dopracowany.Pozdrawiam Wszyskich Pozytynie Zakręconych
OdpowiedzUsuńNorwi to zależy jakim funduszem dysponujesz:) Naprawdę jest w czym wybierać. Fajne są niemieckie Kleppery, polskie Waylandy i fajne są francuskie składaki, że nie wspomnę o kanadyjskich. W moim zasięgu była tylko ukraińska Bajdarka :) Jak poszperasz w necie znajdziesz tego mnóstwo :) Rosjanie mają również ciekawe modele :)
UsuńA nie myśleliście aby na tych łączeniach materiału z gumą nakleić pasek parciany.
OdpowiedzUsuńNo niestety to jest miękkie pcv, a to materiał odporny na różne kleje. pasek parciany do tego nie przylgnie i nie będzie na tyle elastyczny by go składać. Może gdybym miała pasek cienkiego pcv to bym go jakoś nakleiła dookoła :) I to jest myśl :) chociaż na razie ten mój patent daje radę.
UsuńMoże to zabrzmi jak żart,ale ja w swoim starym Tajmieniu używałem zwykłej świeczki.Szwy i różne drobne uszkodzenia gumy, w tym w części podwodnej kadłuba- oczywiście nie na wylot, "zakapywałem" rozgrzaną parafiną i wcierałem w uszczelnianą powierzchnię.Na czas spływu wystarczyło. Z tym,że Tajmień to guma na brezencie, ale może w Nerisie też uda się szwy w ten sposób szybko i tanio uszczelnić.
UsuńZgodzę się, że w Tajmieniu świeczka może być pomocna ale w Nerisie jest zupełnie inna powłoka i stąd cały problem z uszczelnieniem jej.
OdpowiedzUsuńA sylikon? Nie lepiej uszczelnić to sylikonem? Ale żadna masa sylikonowa, żaden sanitarny, tylko akwarystyczny.
OdpowiedzUsuńO silikonie myślałam ale nie próbowałam. Nie wiem czy przylepiłby się do pcv i czy przy zginaniu by się nie złuszczał. Trzeba by spróbować.
UsuńBajdarko, jeśli to pcv, to czyżbyś nie znała lasek pcv do klejenia pistoletem na gorąco? Od lat używam ich do najróżniejszych konstrukcji. Mogłaby wystarczyć sama warstwa rozprowadzonego kleju, ale można też przyłożyć jakąś chusteczkę do nosa dla lepszego trzymania. Między innymi zrobiłem sobie z rur pcv boczne pływaki klejone wlaśnie tym klejem na gorąco. Wypróbowałem, ale ponieważ lubię swoim kajakiem pobujać się sztormach, uznałem, że pływaki bardziej mi przeszkadzają, niż w czymkolwiek pomagają. Rozumiemy się z okrętem tak dobrze, ze wsparcie nie jest nam potrzebne. Ale klej pcv na gorąco jest chyba lepszy od wszystkich innych klejów razem wziętych. Nie wiem tylko, czy są pistolety na baterie. Gdyby były, to raj na wodzie i wszystkie kłopoty idą precz.
UsuńHej, ale to miękkie pcv! Wg mnie nie jest odporne na temperaturę i mogłoby się stopić. Poza tym, ten klej po zastygnięciu jest sztywny i nie możnaby swobodnie składać powłoki. Póki co, klej do miękkiego pcv, którego używam - spokojnie daje radę i jest ok.
UsuńWitam szanowne Panie:) Bardzo fajnie czyta się waszego bloga. Ja dopiero zaczynam podróżowanie, wyprawy. Mam za sobą Ukrainę i ponad miesięczna włóczęgę po Rosji. Teraz mam chęć zorganizować coś kajakiem. Od dziś jestem posiadaczem odremontowanego Kleppera, Wygląda jak nówka, mam nadzieje ze posłuży lata. Pomysł na wyprawę już jest ale nie wiem czy nie za bardzo szalony. Mam pytanie dotyczące wózka pod kajak, jaki Panie maja? Może możecie coś podpowiedzieć w tym temacie? Pozdrawiam, Tomasz
OdpowiedzUsuńHej, dziękuję za miłe słowa:) Ukrainy i Rosji bardzo zazdroszczę. Jeśli gdzieś wrzucasz opisy lub zdjęcie to chętnie bym się zapoznała :) Też myślę o Badylkowej włóczędze po Ukrainie. Gratulacje z powodu Kleppera! Podziel się tym szalonym pomysłem! Może też popłyniemy :-D Ten wózek, który mamy to jest akurat Ecla Beach Rolly i do niego jeszcze dokupiłyśmy przedłużkę/platformę do bagażu. Wózek naprawdę radzi sobie z wielkimi ciężarami i dodatkowo służy za siedzenie na biwakach. Jest naprawdę super. Udało się go tanio kupić na olx. Widziałam też różne podobne wózki innych producentów. Jakby co to pisz na priv :)
UsuńDziękuje za odpowiedż. Jak szanowne Panie są ciekawe co i jak widziałem, gdzie mnie poniosło to jest kilka zdjęć, refleksji na FB pod adresem tomasz.warowny.1
UsuńPomysł na przyszły rok to Bajkał kajakiem bo już tam byłem ale pieszo, jest tam tak cudnie że teraz chcę od strony wody to podziwiać. Zdaję sobie sprawę że będzie trudno to zrealizować bo i finanse i logistyka wyprawy i dużo czasu potrzeba. Jak nie wyjdzie nic z tego to chcę spłynąć Dniestrem na Ukrainie jak sie da daleko do Morza Czarnego :)
Witam, właśnie zastanawiam się nad zakupem alu2 i przeczytałem że na Ukrainie można by dostać za 3500 zł. Prosił bym o jakieś namiary. Pozdrawiam i na Krutynie zapraszam:)
OdpowiedzUsuńHej, ja kupiłam kajak 6 lat temu. Wtedy marketing Nerisa nie był jeszcze tak rozbudowany jak teraz. Chciałam znaleźć ich stronę by wkleić ci cenę w ukraińskiej walucie ale widzę, że ta ich strona wygląda teraz zupełnie inaczej i bardzo profesjonalnie. Ceny też się zmieniły i podawane są teraz w Euro więc wychodzi teraz dość drogo https://neriskayaks.com/products/kayaks/alu/alu2.html?l=en Może jakby poszperać gdzieś na innych stronach sprzedających ich kajaki to znalazłoby się coś taniej. Tu np. znalazłam na szybko https://alp.com.ua/product/baydarka-karkasnaya-neris-alu-2-expedition/235 (wychodzi coś koło 4 tys). A co do sprowadzenia to najlepiej pogadać z kimś z Ukrainy czy mógłby przywieźć :)
UsuńMoże poszukaj coś używanego i od restauruj. Mi udało się kupić starego niemieckiego kolibra za 100 zł 😁 + 2 miesiące renowacji
OdpowiedzUsuńKajak składany klepper jest austriacki
OdpowiedzUsuńnie niemiecki. jestem w posiadaniu kleppra aeriusa smartline jakość rewelacja
A to dzięki za info odnawiales go czy masz w stanie oryginalnym
UsuńOdnowiony. stolarz kupiony w Niemczech
UsuńPoszycie Margaret kajaki
Witam wszystkich wodniaków,
OdpowiedzUsuńjestem tu nowy na tym forum.Chciałbym też kupić Nerisa Alu2, ale z ożaglowaniem. Jest to problem, bo dealer liczy sobie tutaj jak za zboże.
Czy macie może jakieś pomysły?
Hej, to blog a nie forum, a my nie pływamy akurat z żaglem. Ale jest fajna grupa na fb, gdzie na pewno pomogą. Wpisz na fb: Kajaki składane kajaki z żaglami kajaki z silnikami żaglówki pozdrawiam
UsuńA wersja tej bajdarki z żaglem to istnieje?
OdpowiedzUsuńTa bajdarka to Neris Alu-2 wiec można u producenta domówić żagiel.
UsuńOgólnie fajny blog. Ciekawe historie. Mnie interesują nowinki techniczne z obszaru praktycznej eksploatacji sprzętu pływającego.Sprzęt rodem z UA to prawie wierne kopie sprzętu radzieckiego, czyli gumowanego brezentu.
OdpowiedzUsuńCo do jego jakości, to nie odbiega on od chińskiej produkcji masowej.
Trzeba być pełnym pomysłów,aby toto bezpiecznie pływało.
Dealer ukraińskiego Nerisa w Polsce przeszedł od reklamowania "technologii kosmicznych" do
prezentacji opisu przygód z kajakiem na Sybirze.
Jak to mówią Rosjanie " biez pała nie razbierjosz"
Polski dealer nerisa ceny ma trochę z kosmosu ale nawet sam Neris stworzył ostatnio swoja stronę z cenami Euro więc kupno u nich przestało być opłacalne. Myślę, że spokojnie możesz poszukać ożaglowania od tajmienia i na pewno będzie pasowało bo to ta sama konstrukcja.
Usuńokoło m-ca temu kupiłem nerisa alu 2 , pływam z żoną na razie raz w tygodniu, jestem zadowolony.
OdpowiedzUsuńchyba dzięki wam producent dołożył rzepy do przyklejania pokładu:)
pzdr. Jarek
No to gratuluję zakupu:) słyszałam, że już robią z rzepami, a szwy podklejone są? Oby służył wam jak najdłużej. Mój powoli dogorywa. Muszę edytować ten post i pokazać co stało się z rurkami z duraluminium, wykorzystywanego ponoć do produkcji samolotów ;)
UsuńOstatnia aktualizacja jest naprawde zaskakująca. Kajak przetrwal ile? Cztery lata? To jak na taką konstrukcję strasznie malo. Koncowka przy stewie wyglada jakby byla zezarta przez korozje. Wyglada na to ze zrobiono blad konstrukcyjny:
OdpowiedzUsuń- profil bez odprowadzenia wilgoci
- dwa rozne materialy (zawleczka prawdopoodbnie stalowa)
- brak solidnej pasywacji od srodka. Aluminium wprawdzie pasywuje sie samo, ale znacznie lepiej jak jest to zrobione procesowo - warstwa jest grubsza i lepiej przylega.
Obrazowo: zrobiono to byle jak.
Chyba dlatego zelger oddzielil sie od nerisa i robia swoje.
No niestety taka prawda. Nie wiem czy da się to naprawić. Słabiutka konstrukcja.
UsuńHej. I jak będziecie go naprawiać?
OdpowiedzUsuńPostaramy się znaleźć kogoś, kto nam to jakoś zespawa. Mam nadzieję, że się uda :)
UsuńHej.No,jak się da, to się uda. Ja naprawiłem sam swojego Poucha RZ 85-3 z 70.lat.
OdpowiedzUsuńBył w stanie agonalnym, a obecnie śmiga po Parsęcie i wychodzi na Bałtyk...
Takie klasyki to zdecydowanie warto ratować :) :) :) Pewnie jeszcze wiele lat posłuży :)
UsuńZdecydowanie tak.
OdpowiedzUsuńPoszycie kadłuba jest wykonane z PCV, odporne na smary i benzynę do zasilania silnika pomocniczego.
Klejenie bezproblemowe.
Poszycie pokładu wykonane jeszcze z tkaniny bawełnianej(dżinsowej)-wymagało impregnacji i solidnego wzmocnienia na szwach.
Bajdarka cała z PCV :)
UsuńWitaj Bajdarko
OdpowiedzUsuńŻal, gdy się ogląda takie uszkodzenia, wynikające nie z zaniedbania a raczej ze marnej jakości użytych materiałów.
Mam dwa Tajmienie ( 2 i 3 )- jeden radziecki kupiony już jako używany w 1991r.(ten "naprawiany" doraźnie za pomocą świeczki ) a drugi rosyjski z 2008r. Aluminiowe elementy noszą ślady użytkowania ( jakieś mechaniczne ), ale nie ma mowy o korozji. W wersji nowszej-rosyjskiej elementy szkieletu są jakby delikatniejsze w stosunku do radzieckiej dwójki, ale nie mam zastrzeżeń co do ich wytrzymałości.
Trzymam kciuki za powodzenie w naprawie i pozdrawiam.
Witaj, masz rację - żal! Nie ma to jak radzieckie stare Tajmienie. Mam nadzieję, że mi ktoś to naprawi. Spróbuję też napisać do Nerisa i zobaczę co oni na to. Pozdrawiam!
UsuńCudowna relacja, marzy mi się taki wypad w przyszłości
OdpowiedzUsuńW tym sezonie zdecydowanie startuje na waszej trasie przez poligon na terenie dawnej bazy wojsk radzieckich
OdpowiedzUsuńSuper, tam jest pięknie :)
UsuńMoże się spotkamy?
OdpowiedzUsuńRaczej się nie spotkamy bo jest jeszcze tyle nowych nieodkrytych miejsc :) W czerwcu chcemy gdzieś na kajak z namiotem ale jeszcze nie wiem gdzie :)
UsuńNo zawsze jest tam jakieś prawdopodobieństwo, że się jednak spotkamy
OdpowiedzUsuńdokładnie, świat jest maleńki :)
UsuńCo do tej waszej nowej trasy, to liczę na kolejne piękne Wasze opisy. Stopy wody pod kilem waszego nerisa!
OdpowiedzUsuńDzięki wielkie :) jak coś to pisz na maila :) Chętnie zobaczę twojego nerisa.
UsuńJa nie mam nerisa, ja ma RZ 85-3
OdpowiedzUsuńPiękny kajak :) Wcześniej ktoś "Anonimowy" pisał o nerisie, stąd myślałam, że to ty.
UsuńCiekawa konstrukcja polskiego inżyniera Heinricha, konspiratora- zamordowanego przez Niemców w Powstaniu Warszawskim.
OdpowiedzUsuńDzisiaj Niemcy mówią, ze to był konstruktor niemiecki i dorobili mu życiorys niemiecki
Ciekawa historia. Kiedyś w ogóle w nasze ręce wpadł bardzo stary Pouch z ożaglowaniem ale niestety jego stan był kiepski więc go przekazałyśmy pasjonatowi, który go sobie odrestaurował.
UsuńNo to jestem pasjonatem, albo rekonstruktorem, bo kilka rzeczy trzeba było jednak poprawić, aby uzyskać jeszcze lepsze parametry nautyczne.
UsuńHej. Ostatni update jest bardzo zaskakujący. Myślałem że producent postara się bardziej.
OdpowiedzUsuńMiałem problem ze Sparkiem (wada produkcyjna) i kajak bez problemów został wymieniony na nowy.
No widzisz, niestety Neris najwyraźniej ma klientów gdzieś. Nawet jakiejkolwiek, choćby odmownej odpowiedzi :)
UsuńCiekawa relacja
OdpowiedzUsuńNiesamowicie to wygląda
OdpowiedzUsuńJestem szczęśliwym użytkownikiem i posiadaczem dwóch TAJMIENI trzy osobowych ( poprzednik NERISA) które były wykorzystywane a raczej były na wyposażeniu armii radzieckiej jako kajaki szturmowe a potem robione na rynek cywilny i powiem że mój najstarszy który ma ponad 50 lat nie ma takich problemów z konstrukcją aluminiową jedynie co muszę w nim naprawić to niektóre nity w wręgach wymienić. I tak muszę stwierdzić że TAJMIENIE mają o niebo lepszą konstrukcję aluminiową. A jeśli chodzi o przeciekające szwy to faktycznie w NERISIE to tragedia w moim 50 letnim TAJMIENIU to jedynie lekko się sączy po nici szwów ale nie ma tak jak mówisz prześwitów i u mnie są to znikome ilości wody właśnie mam zamiar zaimpregnować te szwy, niektórzy uszczelniali te szwy butaprenem ale ma wadę taką że ciemnieje po jakimś czasie i brzydko to wygląda. Ale się rozgadałem.
OdpowiedzUsuńMoże pomyśl o kupieniu używanego TAJMIENIA i dać ewentualnie do obszycia górnego pokładu w przypadku gdy orginał jest wyblakły ( bo część denna jest niezniszczalna) i otramowania profilaktycznie części dennej do Pani MARGARET z Mławy. Tak w skrócie to co widzę to na pewno nie wymienię go na nerisa.
Tajmienie są super :) Ja póki co też uszczelniłam szwy klejem, a szkielet dałam do naprawy i jakoś daje radę :) Jak się rozleci poszukam tajmienia :) chociaz teraz tyle jest fajnych sztywnych dmuchańcy, że może też warto je rozważyć. Pozdrawiam!
UsuńNiesamowicie to wygląda
OdpowiedzUsuńPodoba mi się tam
OdpowiedzUsuń