Podczas tegorocznego pobytu na lagunie weneckiej (link) nasz namiot zaczął przeciekać. Po bliższych oględzinach okazało się, że taśmy przy części szwów poodklejały się, zamki zaczęły puszczać a podłoga jest poprzecierana i z lekka zaczyna świecić dziurami.
Namiot został okazyjnie kupiony w 2007 r. jako prawie nowy przy okazji kompletowania sprzętu na rowerową wyprawę po Bornholmie. Chodziło o to, żeby był lekki, kompaktowy, łatwy w obsłudze no i oczywiście tani.
Do zakupu kajaka przymierzałyśmy się od spływu Pętlą Żuławską (link), kiedy to za wypożyczenie kajaka zapłaciłyśmy tyle ile połowa nowego. Doszłyśmy wtedy do wniosku, że wystarczy dołożyć drugą połowę, kupić kajak i przestać wypożyczać.
Po kilku sezonach użytkowania tanich, aczkolwiek zaskakująco dobrych (niezbyt ciężkich jak na tamte czasy i zajmujących mało miejsca po spakowaniu) materacy z Jyska (30 zł) przyszedł czas na zmiany. Od początku były one niezbyt wygodne. Żmudne pompowanie i wypompowywanie małą pompką nożną zabierało zbyt dużo czasu. Postanowiłyśmy je zastąpić czymś lepszym.




