Po długiej niebytności w górach, spontanicznie ruszyłyśmy Badylkiem w Karkonosze. Na szczęście tuż przed wyjazdem udało nam się naprawić kran i pompkę, które zepsuły się przed Toskanią. Poza tym drobiazgiem nie musiałyśmy robić żadnych przygotowań.
To miał być plener fotograficzny w Rudawach Janowickich ale wszystko od samego początku szło inaczej niż w planach...
Ostatni jesienny weekend to szansa na realizację planu, o którym myślimy już od jakiegoś czasu. Chciałybyśmy wreszcie zobaczyć i sfotografować wschód słońca w górach.
Zapowiadają na weekend słoneczną pogodę więc pakujemy w czwartek manele i w pt. zaraz po pracy jedziemy w góry. Do końca jednak nie wiemy gdzie. Decyzja rodzi się dopiero tuż przed wyjazdem.
Przed weekendem w Małej Upie zahaczamy o Pec by trochę pozjeżdżać na nartach i na spokojnie obświetlić pecowe stoki (mapa tras).
Przy okazji narciarskiego pobytu w Karpaczu (link) postanawiamy wybrać się na jednodniowy spacer po górach.
Od jakiegoś czasu szykujemy się na wyjazd w góry na narty. Niestety pogoda ciągle jest niepewna, brakuje śniegu i nie wiadomo na ile opłaca się jechać. Sprawdzamy bez przerwy prognozy i w końcu decydujemy się z dnia na dzień na krótki wypad do Karpacza. Nocujemy w sprawdzonej kwaterze, skąd mamy bazę wypadową w czeskie góry.
Piękna listopadowa aura zachęca do wyjazdu w góry zamiast tradycyjnego palenia zniczy na cmentarzach. Decydujemy się szybko na krótki, weekendowy wypad do Karpacza. Wynajmujemy kwaterę od znajomych i w piątek po pracy jesteśmy na miejscu.
Ostatni w tym sezonie wypad na narty. Jedziemy z koleżanką na jeden dzień do Jańskich Łaźni. Od znajomych nasłuchałyśmy się o idealnych warunkach zjazdowych tam panujących więc postanawiamy to sprawdzić.
Jedziemy 8-mio osobową ekipą do znanych i lubianych Rokietnic. Patrycja tym razem nie może więc jako towarzyszka i wsparcie będzie służyła mi koleżanka.
Cięgle nam mało nart więc jedziemy kolejny raz do Rokietnic. Kwaterę udaje nam się zaklepać w pensjonacie u Ilony.
Jadę ze znajomymi do Szklarskiej. Patrycja musi iść do pracy więc nie dotrzyma mi tym razem towarzystwa.
Warunki śniegowe idealne! Zwołuję ludzi, zaklepuję noclegi u Ilony i jedziemy do ulubionych Rokietnic na białe szaleństwo.
To nasz pierwszy narciarski wyjazd w sezonie 2012. Jedziemy po raz kolejny do Rokietnic bo w zeszłym roku bardzo nam się spodobało. Montujemy ekipię, zakwaterowanie i jedziemy.
Jadę pierwszy raz do Rokietnic nad Izerą. Szukałam fajnego, niedrogiego i blisko Leszna położonego ośrodka narciarskiego.
Jadę z bratem i jego kumplami na jednodniowe zjazdy do Szklarskiej. Po Karpaczu wciągnęło nas i chcemy jeszcze. Patrycja ze względu na egzaminy nie może jechać z nami.
















