Po czterodniowym spływie Szlakiem Michała Kajki i noclegu na Ekomarinie w Piszu, oddałyśmy Badylka do poleconego nam warsztatu mechanicznego (odpalił bez problemu). Tym samym rozwiązał nam się problem znalezienia parkingu na kilka dni spływu Pisą. Póki co postanowiłyśmy nie zawracać sobie głowy kwestią samochodu. Zapakowałyśmy Bajdarkę i wyruszyłyśmy na Pisę z jeziora Roś.
Z Pałacu T udaliśmy się do Zamku Roztoka, drugiego z listy urbexowego maratonu. Byliśmy umówieni na konkretną godzinę z przewodniczką, która miała otworzyć nam obiekt i opowiedzieć jego historię.
Ruprechticki Spicak w Górach Suchych już kiedyś dał nam się we znaki, kiedy to zimą miałyśmy do niego zaledwie kilkaset metrów, a mimo to musiałyśmy zrezygnować i wrócić (link do posta). Kiedy chciałyśmy zrobić drugie podejście, covid19 pokrzyżował plany. Ale jak to się mówi - do trzech razy sztuka, więc umówiłyśmy się z koleżankami na wspólne zdejmowanie spicakowej klątwy.
Umówiłyśmy się na majowy weekend ze znajomymi z Warszawy na objazdówkę dolnośląskich urbeksów. W dalszych planach miałyśmy Kłodzką Górę i Ruprechticky Spicak.
Jajce odwiedziłyśmy rzutem na taśmę, w drodze powrotnej do Polski. Nie byłyśmy co prawda w nastrojach do zwiedzania po wczorajszym incydencie z rabusiami, ale postanowiłyśmy się zatrzymać choć na chwilę i złapać ostatnie okruchy Bałkanów.
Wiwat długie weekendy! Pomimo tego, że generują przeogromne tłumy turystów we wszystkich możliwych miejscach to jednak tylko dzięki nim można wykroić trochę więcej czasu i skoczyć w jakieś ciekawe zakątki. Tak też zrobiłyśmy tym razem.
Jesień przyszła nagle. Dosłownie z dnia na dzień. Trochę nas rozpuściła, dając tyle gorących dni. Ale że równowaga w przyrodzie być musi to i na słotę czas przyszedł. Ziąb i deszcz dobitnie oznajmiły nam, że lato tej jesieni definitywnie skończyło się. Tym bardziej ucieszyła nas zapowiedź słonecznego (być może ostatniego już tej jesieni) weekendu.
Od dawna już miałyśmy w planach zwiedzić te piękne, dość blisko położone tereny, jednak zawsze coś stawało na przeszkodzie. Tym razem jednak uparłyśmy się, że choćby nie wiadomo co, jedziemy w Rudawy Janowickie.
W woj. mazowieckim nad pięknym jeziorem znajduje się kompleks 4 okrągłych budynków, które stoją nieużywane i zapomniane przez wszystkich.
Kolejna majówka na Podlasiu. Z jednej strony fajnie byłoby wyjechać w jakieś nowe miejsce, a z drugiej Podlasie jest tak niesamowite, nieodkryte i za każdym razem inne, że nie zastanawiamy się długo i pakujemy sprzęt.
Noc Sów to ogólnopolskie wydarzenie edukacyjne poświęcone tym tajemniczym ptakom, prowadzone i koordynowane przez stowarzyszenie Ptaki Polskie. W tym roku (7 edycja) zgłoszono aż 252 wydarzenia w całej Polsce a udział w nich wzięło ok. 7000 uczestników, w tym także i my.
Ostatni jesienny weekend to szansa na realizację planu, o którym myślimy już od jakiegoś czasu. Chciałybyśmy wreszcie zobaczyć i sfotografować wschód słońca w górach.











