Podczas weekendowego pobytu w Górach Żytawskich odwiedziłyśmy opuszczony ośrodek kolonijny w lesie niedaleko wsi Maxov. Największą atrakcją tego miejsca jest nie byle jaki mural. Graffiti robi naprawdę spore wrażenie.
Zaplanowałyśmy ze znajomymi krótki wypad do kraju ołomunieckiego i dawnej stolicy Moraw, czyli Ołomuńca. My naszym vanem a oni swoimi motorkami.
Ostatni słoneczny i w miarę ciepły tegoroczny długi weekend postanowiłyśmy wykorzystać na wizytę w kompletnie nieznanych nam Górach Opawskich.
Ruprechticki Spicak w Górach Suchych już kiedyś dał nam się we znaki, kiedy to zimą miałyśmy do niego zaledwie kilkaset metrów, a mimo to musiałyśmy zrezygnować i wrócić (link do posta). Kiedy chciałyśmy zrobić drugie podejście, covid19 pokrzyżował plany. Ale jak to się mówi - do trzech razy sztuka, więc umówiłyśmy się z koleżankami na wspólne zdejmowanie spicakowej klątwy.
To miał być plener fotograficzny w Rudawach Janowickich ale wszystko od samego początku szło inaczej niż w planach...
Zapowiadają na weekend słoneczną pogodę więc pakujemy w czwartek manele i w pt. zaraz po pracy jedziemy w góry. Do końca jednak nie wiemy gdzie. Decyzja rodzi się dopiero tuż przed wyjazdem.
Ze względu na nieplanowany dłuższy pobyt w Lądku Zdrój (link) do miejscowości Dolni Morava dojeżdżamy bardzo późno.
Od jakiegoś czasu szykujemy się na wyjazd w góry na narty. Niestety pogoda ciągle jest niepewna, brakuje śniegu i nie wiadomo na ile opłaca się jechać. Sprawdzamy bez przerwy prognozy i w końcu decydujemy się z dnia na dzień na krótki wypad do Karpacza. Nocujemy w sprawdzonej kwaterze, skąd mamy bazę wypadową w czeskie góry.
Wybieramy się na narty do naszych ulubionych Rokietnic. Jedzie z nami koleżanka, która uczy się na snowboardzie.
Ostatni w tym sezonie wypad na narty. Jedziemy z koleżanką na jeden dzień do Jańskich Łaźni. Od znajomych nasłuchałyśmy się o idealnych warunkach zjazdowych tam panujących więc postanawiamy to sprawdzić.
Podczas rozmowy z naszą znajomą pada spontaniczny pomysł - jedźmy na jeden dzień do Harrachova! Nie byłyśmy tam jeszcze, sprawdzimy te stoki, to najbliższy z Leszna czeski ośrodek narciarski. Wszystkie trzy reagujemy z równym entuzjazmem - JEDZIEMY!
Jedziemy 8-mio osobową ekipą do znanych i lubianych Rokietnic. Patrycja tym razem nie może więc jako towarzyszka i wsparcie będzie służyła mi koleżanka.
Cięgle nam mało nart więc jedziemy kolejny raz do Rokietnic. Kwaterę udaje nam się zaklepać w pensjonacie u Ilony.
Warunki śniegowe idealne! Zwołuję ludzi, zaklepuję noclegi u Ilony i jedziemy do ulubionych Rokietnic na białe szaleństwo.
To nasz pierwszy narciarski wyjazd w sezonie 2012. Jedziemy po raz kolejny do Rokietnic bo w zeszłym roku bardzo nam się spodobało. Montujemy ekipię, zakwaterowanie i jedziemy.
Jadę pierwszy raz do Rokietnic nad Izerą. Szukałam fajnego, niedrogiego i blisko Leszna położonego ośrodka narciarskiego.














