Zabawy bielików na stawach i ani jednego ptaka wodnego

marca 05, 2017


Zapowiada się słoneczna pogoda. Jedziemy więc na mały rekonesans i spacer na Stawy Milickie.
Zaczynamy od objazdówki po naszych ulubionych miejscach, na których często dużo się dzieje. Niektóre stawy pokryte są jeszcze lodem. Na stawie "Jamnik" cisza o tej porze roku. Jesienią, po spuszczeniu wody staw ten staje się mewią stołówką. Spotykamy tu chłopaka, który zaczyna swoją przygodę z ptasią fotografią. Rozmawiamy z nim chwilę, po czym dowiadujemy się od niego, że "nie ma tu ani jednego ptaka wodnego". 






Po objazdówce parkujemy w okolicy Nowego Zamku i idziemy na długi spacer pomiędzy stawami. Trafiamy na duże stado dzików. Na szczęście znajdują się po drugiej stronie kanału i płoszą się gdy podchodzimy. Co jakiś czas przelatują nad nami bieliki. Jeden z nich przelatuje nam tuż nad głowami. W ostatniej chwili udaje nam się zrobić zdjęcie, z którego można odczytać nr obrączki. Oczywiście zgłaszamy tą obserwację. Okazuje się, że jest to samiec i zaobrączkowano go jako pisklę w maju zeszłego roku. 




Docieramy do miejsca, gdzie obserwujemy te wielkie, leniwe ptaki siedzące na zamarzniętym stawie w towarzystwie białych czapli, mew i łabędzi krzykliwych.

 
 




Kawałek dalej trafiamy na niesamowite widowisko.  Młode bieliki trenują podniebne zabawy. Co prawda są bardzo wysoko i daleko ale przez lornetkę udaje nam się zaobserwować jak kręcą młynki i niesamowite aero-akrobacje. Nigdy wcześniej nie widziałyśmy czegoś takiego. Wyjątkowe przeżycie! Żałujemy, że nie wpadłyśmy na pomysł by nakręcić choćby krótki film z tego przedstawienia.
  
 


W dalszej części dnia znalazłyśmy gniazdo remiza i żurawie pasące się gdzieś w oddali. Na koniec zajrzałyśmy jeszcze na Staw "Słoneczny", na którym gromadziły się wieczorem stada gęsi i kormoranów. Podczas spaceru co jakiś czas z uśmiechem powtarzamy sobie tekst "nie ma tu ani jednego ptaka wodnego". 







    
 
   


Po pięknym i pełnym wrażeń dniu udałyśmy się na późny obiad do ulubionej Smażalni Ryb "U Bartka" w Nowym Zamku. Zawsze można zjeść u nich smaczną, świeżą rybę z ich własnego stawu. Polecamy! Szkoda, że nie spotkałyśmy "ani jednego ptaka wodnego".

Dolina Baryczy, 4.03.2017

You Might Also Like

0 komentarze

Instagram