Ruprechticki Spicak w Górach Suchych już kiedyś dał nam się we znaki, kiedy to zimą miałyśmy do niego zaledwie kilkaset metrów, a mimo to musiałyśmy zrezygnować i wrócić (link do posta). Kiedy chciałyśmy zrobić drugie podejście, covid19 pokrzyżował plany. Ale jak to się mówi - do trzech razy sztuka, więc umówiłyśmy się z koleżankami na wspólne zdejmowanie spicakowej klątwy.
Umówiłyśmy się na majowy weekend ze znajomymi z Warszawy na objazdówkę dolnośląskich urbeksów. W dalszych planach miałyśmy Kłodzką Górę i Ruprechticky Spicak.
Jak wiadomo ostatnio zimy bielą nie rozpieszczają, a śnieg można oglądać tylko w górach. Żeby oszukać system i nacieszyć się białym puchem staramy się choć jeden dzień w tygodniu spędzić na fajnym trekkingu w niezbyt odległych górskich okolicach.
Jesień przyszła nagle. Dosłownie z dnia na dzień. Trochę nas rozpuściła, dając tyle gorących dni. Ale że równowaga w przyrodzie być musi to i na słotę czas przyszedł. Ziąb i deszcz dobitnie oznajmiły nam, że lato tej jesieni definitywnie skończyło się. Tym bardziej ucieszyła nas zapowiedź słonecznego (być może ostatniego już tej jesieni) weekendu.
Od dawna już miałyśmy w planach zwiedzić te piękne, dość blisko położone tereny, jednak zawsze coś stawało na przeszkodzie. Tym razem jednak uparłyśmy się, że choćby nie wiadomo co, jedziemy w Rudawy Janowickie.
W woj. mazowieckim nad pięknym jeziorem znajduje się kompleks 4 okrągłych budynków, które stoją nieużywane i zapomniane przez wszystkich.
Skorzystałyśmy z zaproszenia koleżanki z Milicza na spływ kajakowy. Miły sposób na spędzenie wolnego dnia.
Noc Sów to ogólnopolskie wydarzenie edukacyjne poświęcone tym tajemniczym ptakom, prowadzone i koordynowane przez stowarzyszenie Ptaki Polskie. W tym roku (7 edycja) zgłoszono aż 252 wydarzenia w całej Polsce a udział w nich wzięło ok. 7000 uczestników, w tym także i my.
Tydzień temu zupełnie inne warunki towarzyszyły nam podczas spaceru po Dolinie Baryczy. Było ciepło, wiosennie i przyjemnie.
Tydzień temu bardzo spodobało nam się w Górach Sowich (link), dlatego jedziemy raz jeszcze w te okolice. Tym razem planujemy zeksplorować pobliskie Góry Kamienne i Wałbrzyskie. To może już ostatni moment na trekking w zimowym krajobrazie.
To miał być plener fotograficzny w Rudawach Janowickich ale wszystko od samego początku szło inaczej niż w planach...
W małej, malowniczej wsi nad rzeką Barycz leży piękny pałac z niesamowitą, cylindryczną wieżą zegarową, która majestatycznie góruje nad okolicą.
Ostatni jesienny weekend to szansa na realizację planu, o którym myślimy już od jakiegoś czasu. Chciałybyśmy wreszcie zobaczyć i sfotografować wschód słońca w górach.
Zapowiadają na weekend słoneczną pogodę więc pakujemy w czwartek manele i w pt. zaraz po pracy jedziemy w góry. Do końca jednak nie wiemy gdzie. Decyzja rodzi się dopiero tuż przed wyjazdem.
Jedziemy na weekend do Załęcza Wielkiego odwiedzić znajomego, który jest wychowawcą na obozie językowym w "Nadwarciańskim Grodzie". Weekend ma być aktywny więc planujemy popływać kajakiem i pojeździć rowerami w obrębie Wielkiego Łuku Warty.
Ze względu na nieplanowany dłuższy pobyt w Lądku Zdrój (link) do miejscowości Dolni Morava dojeżdżamy bardzo późno.



















