Jak już tradycją się stało, staramy się podczas naszych wyjazdów, jeśli jest oczywiście taka możliwość, odwiedzać gorące źródła termalne, których nawet nie wiedząc kiedy stałyśmy się zagorzałymi fankami.
Przejeżdżając drogami wśród toskańskich panoramicznych wzgórz odwiedziłyśmy na koniec dnia znane miasteczko Volterra.
Rano po odsłonięciu firanki ukazał nam się bajkowy krajobraz. Błękitne niebo i morze a w tle promy kursujące z Livorno na Sardynię. Czym właściwie jest ta Calafuria?
Lukka nie jest ani największym ani najstarszym miastem Toskanii ale z powodzeniem walczy o tytuł najpiękniejszego miasta regionu z Florencją i Sieną.
Będąc w pobliżu znanych kamieniołomów marmuru w Carrarze postanowiłyśmy pozwiedzać i miasto i okolicę.
Cinque Terre - pięć miasteczek malowniczo umiejscowionych na nadmorskich klifach przyciąga każdego roku niezliczone rzesze turystów. No i w końcu przyciągnęło także i nas. W zeszłym roku nam się nie udało o nie zahaczyć ale tym razem już nie odpuściłyśmy.
Parma była jednym z punktów, które chciałyśmy koniecznie odwiedzić w naszej tegorocznej wędrówce przez Włochy. Przecież to stąd pochodzi najpyszniejsza szynka i ser jakie dane nam było jeść.
Tradycją naszych wojaży stało się załatwianie czegoś na ostatnią chwilę. Nie inaczej było i tym razem.
W tym roku czerwcowy długi weekend postanowiłyśmy spędzić nieco inaczej niż w kajaku. Od jakiegoś czasu już ostrzyłyśmy sobie zęby na Toskanię i tam też postanowiłyśmy się wybrać. Oczywiście naszym niezniszczalnym vanem Badylkiem i oczywiście na dziko.

Ca' Roman, to siedlisko i rezerwat ptaków wodnych, położony na południu Pellestriny - wyspy leżącej na weneckiej lagunie. Opływając w maju kajakiem wyspy laguny (link do posta), rozbiliśmy obozowisko w zatoczce niedaleko rezerwatu.
Położona między Wenecją a Lido mała wyspa Poveglia cieszy się bardzo złą sławą. Trudno nawet dopłynąć w jej okolice, bo miejscowi nie podejmują się kursów na nią. Z przeszłością tak okropną jak ta wyspa, nic dziwnego, że nie chcą się do niej zbliżać i nazywają ją piekłem na ziemi.
Nie planowałyśmy w tym roku uczestniczyć w weneckim święcie wioślarzy - Vogalondze, jednak po krótkich namowach znajomych, organizujących tegoroczny wyjazd (linki do poprzednich postów: Wenecja kajakiem 2016, Wenecja kajakiem 2017) , decydujemy się do nich dołączyć.
Wydawało się to niemożliwe, a okazało się dość proste.
Do Wenecji jedziemy w 6 osób dwoma samochodami. Wyjeżdżamy w piątek po południu, na miejscu jesteśmy w sobotę rano. Zostawiamy samochody na parkingu w Passo Compalto, wodujemy kajaki w porcie i płyniemy na pobliską wyspę gdzie rozbijamy obóz na kilka dni.













