Karsibór kajakiem - kraina 44 wysp

lipca 15, 2019


Gorący czerwiec zdążył nas porządnie zmęczyć upałami więc zamarzył nam się leniwy pobyt nad morzem. Akurat zbliżał się długi weekend, a że nie do końca zgrałyśmy się z urlopem to trzeba było trochę pokombinować.
Zresztą nawet dobrze się złożyło bo uniknęłyśmy korków na drogach, a wiadomo, że cała większość Polski pędziła właśnie nad morze w poszukiwaniu ochłody. Kiedy więc wszyscy dotarli już do swoich miejsc przeznaczenia, my dopiero wyruszyłyśmy Badylkiem (naszym minicamperem) w trasę. Jednak zatłoczone plaże to coś co nas totalnie odpycha. Na szczęście Bałtyk oferuje kilka miejsc, gdzie można jeszcze zaznać nieco spokoju, a my jedno z takich miejsc postanowiłyśmy odkryć.


Karsibór - sielankowa wyspa

W piątek późnym wieczorem dotarłyśmy na wyspę Karsibór. Jest to tak mało popularne miejsce, że choć ostatnim razem byłyśmy tu wiele lat temu na rowerowej objazdówce to niewiele od tamtego czasu się zmieniło. Parking nad Świną, na którym chciałyśmy się zatrzymać był co prawda nieaktualny ale szybko znalazłyśmy polankę w lesie przy kanale Świny, gdzie spokojnie mogłyśmy przenocować. Zresztą nie tylko my znalazłyśmy tę miejscówkę, gdyż parkował tu jeszcze jakiś campervan z kanadyjką na przyczepce. Rano niestety już go nie było więc nie zdążyłyśmy zagadać.
Rankiem teren okazał się nie tylko polanką, a w miarę zadbanym, z ławkami i fajnym widokiem na kanał miejscem. Podczas śniadania mogłyśmy więc pogapić się na statki, promy i jachty zmierzające z i do Świnoujścia. Po śniadaniu i kawie podjechałyśmy do pobliskiej mariny. Oczywiście - wypożyczyć kajak. 
  


Karsibór kajakiem - kraina 44 wysp

Wyspę Karsibór objechałyśmy kiedyś rowerami, teraz przyszedł czas na opływ kajakowy krainy 44 wysp. Oprócz 3 głównych wysp: Wolin, Uznam i Karsibór jest tu cały archipelag wysp i wysepek, zamieszkałych głównie przez ptaki. Są tutaj nawet organizowane rejsy ornitologiczne, a OTOP ma tu swoje bazy. Wczesną wiosną na pewno jest tu pole do ciekawych obserwacji. 



Płynąc od mariny wzdłuż Karsiboru mija się po drodze różne działki, szopy i kutry rybackie. Wszystko wygląda jakby opustoszałe. Tylko gdzieniegdzie krzątają się ludzie. Zdecydowanie czas zatrzymał się tutaj w miejscu. Senny, spokojny Karsibór jest jakby wyjęty z jakiegoś filmu sprzed lat.





Na końcu wyspy jednak dzieją się jakieś prace i inwestycje więc może już niedługo Karsibór zmieni się nie do poznania.



Pozostały teren po którym płynęłyśmy przypominał trochę podmokłe łąki i rozlewiska Podlasia. Przez cały dzień oddawałyśmy się relaksowi kajakowania, klucząc kanałami i odnogami Starej Świny. O bliskiej obecności morza przypominał nam tylko silny wiatr, szczególnie kiedy wpłynęłyśmy na Jezioro Wicko Wielkie, które sąsiaduje z jednej strony z Bałtykem a z drugiej z Zalewem Szczecińskim. Na Wicku Wielkim fale zaczęły się nam wlewać do kajaka i musiałyśmy się natychmiast z niego ewakuować. Nie było mowy o Wicku Małym i Zalesiu, które były w początkowych planach.



 
 
 Widok na Lubin


Przybijałyśmy co jakiś czas do brzegów wysepek na krótkie przerwy. Na niektórych biegały konie, na niektórych pasły się krowy, a jeszcze na innych kozy. A to wszystko w całkowitym oderwaniu od ludzi. Byłyśmy tu praktycznie same. Istny raj.




 

Wracałyśmy drugą stroną kanału, wzdłuż wyspy Wolin i zdziwiłyśmy się, że w Polsce też ludzie mieszkają na barkach.
 


   


Po powrocie do mariny załapałyśmy się na smażonego sandacza, tuż przed zamknięciem kuchni. Chętnie zostałybyśmy dłużej na Karsiborze, jednak potrzeba poleżenia na morskiej plaży zwyciężyła.

Karsibór - rzut beretem do morza

Ruszyłyśmy badylkiem w stronę wybrzeża w poszukiwaniu miejscówki ze spokojną, w miarę bezludną plażą. Najpierw pojechałyśmy do najbliżej położonej plaży Warszów i po obświetleniu dwóch miejsc zdecydowałyśmy, że jednak szukamy dalej. Widok na Gazoport to nie to, czego nam było potrzeba.

 Miejscówka co prawda spokojna i odludna ale plaża nieciekawa

 Widok z plaży Warszów na Gazoport

Niecałe trzydzieści kilometrów dalej zakotwiczyłyśmy na leśnym parkingu z wygodnymi wiatami. Okazało się, że parking ten upodobali sobie również inni kamperowicze, głównie z Niemiec. Do plaży było stąd parę minut drogi. Ze względu na brak miejscowości wypoczynkowych w pobliżu jedynymi użytkownikami plaży byli ludzie, którzy przyjechali specjalnie właśnie tutaj. Dało to nam przyjemność cieszenia się prawie pustą plażą przez cały dzień i połowę następnego. Trochę leżałyśmy z książką w cieniu, trochę się kąpałyśmy i trochę nawet opalałyśmy. Pomimo upałów nie było czuć wcale, że to długi weekend.

 

 
 

 
 


Kiedy nabrałyśmy apetytu na rybkę to spacerkiem przeszłyśmy się do baru rybnego na pobliski camping.

 
 


Nasycone maksymalnie morskim klimatem i totalnie zrelaksowane niechętnie ruszyłyśmy poniedziałkowym popołudniem w drogę powrotną. No bo kto chciałby wracać do domu i obowiązków w tak pięknych okolicznościach przyrody i poczuciu zupełnego wyluzowania?

Karsibór, 21-24.06.2019

You Might Also Like

0 komentarze

Instagram