Jakuszyce – polska stolica narciarstwa biegowego. W końcu i my postanowiłyśmy popróbować tego nieznanego nam sportu.
Pierwszy wyjazd w tym roku został zadedykowany górom i zimie. Mieszkając w Wielkopolsce jesteśmy zawsze poszkodowane brakiem śniegu, musimy więc sobie od czasu do czasu to rekompensować krótkimi wyjazdami.
Mroźna ale za to bezchmurna niedziela zapowiadała piękny dzień. Koniecznie trzeba było go spożytkować na jakiś fajny biały spacer.
Podczas niedawnego pobytu w Książańskim Parku Krajobrazowym nie udało nam się odwiedzić Ruin Zamku Cisy więc postanowiłyśmy tam wrócić i nadrobić to zaniedbanie.
Końcówkę pandemicznego roku 2020 postanowiłyśmy spędzić w przyjemnych górskich klimatach. Po dłuższym namyśle wybrałyśmy Tatry i Zakopane bo dysponowałyśmy całym wolnym tygodniem.
Po zdjęciach urbexu (link) jedziemy pospacerować trochę po stawach milickich. Dawno nas tu nie było, a że jesteśmy akurat w okolicy to jest ku temu dobra okazja.
W zeszłym sezonie ani razu nie udało nam się wyskoczyć na narty więc w tym postanowiłyśmy coś zorganizować by złapać choć odrobinę białego szaleństwa.
Kiedy w sobotę wyjeżdżałyśmy z Leszna drogi były czarne, suche i świeciło piękne słońce. W niedzielę krajobraz zmienił się nie do poznania.
Jak wiadomo ostatnio zimy bielą nie rozpieszczają, a śnieg można oglądać tylko w górach. Żeby oszukać system i nacieszyć się białym puchem staramy się choć jeden dzień w tygodniu spędzić na fajnym trekkingu w niezbyt odległych górskich okolicach.
Kolejna jednodniówka w pobliskich górach, tym razem Sowich. Bo ciągle brakuje nam białego puchu i ciągle mało nam bajkowych krajobrazów i ruchu też oczywiście.
Co zrobić ze sobą, gdy w mieście plucha i prognoza całodziennego deszczu? Do tego nosi cię i tęsknisz za białym puchem? Nic bardziej prostego, 2 godz. jazdy samochodem i znajdujesz się w zupełnie innej krainie. I to jakiej?! Prawdziwie bajkowej!
Tydzień temu zupełnie inne warunki towarzyszyły nam podczas spaceru po Dolinie Baryczy. Było ciepło, wiosennie i przyjemnie.
Tydzień temu bardzo spodobało nam się w Górach Sowich (link), dlatego jedziemy raz jeszcze w te okolice. Tym razem planujemy zeksplorować pobliskie Góry Kamienne i Wałbrzyskie. To może już ostatni moment na trekking w zimowym krajobrazie.
Jedziemy na objazdówkę i mały spacer po okolicznych zbiornikach wodnych w poszukiwaniu gęsi. To czas ich powrotów więc liczymy na spektakularne widowisko.
Mroźny ale słoneczny poranek zachęca do długiego spaceru i poobcowania z naturą. Wiosna coraz bliżej więc mamy nadzieję na jakieś ciekawe przyrodnicze obserwacje.
Pewnego grudniowego popołudnia natknęłyśmy się na ofertę wyjazdu weekendowego w Tatry. Ponieważ nigdy nie chodziłyśmy po Tatrach, zwłaszcza zimą, postanowiłyśmy z niej skorzystać i wziąć udział w zimowym obozie wędrownym.
To miał być plener fotograficzny w Rudawach Janowickich ale wszystko od samego początku szło inaczej niż w planach...



















