Turcja jest niesamowita. Jednego dnia śpisz vanem nad morzem, następnego jedziesz przez opuszczone wioski i górskie serpentyny, a chwilę później stoisz pośrodku parującego siarkowego strumienia, w ruinach rzymskich łaźni sprzed dwóch tysięcy lat.
Plaża Delikli to jedno z tych miejsc w Turcji, które wciąż pozostaje stosunkowo mało znane, a jednocześnie potrafi zachwycić bardziej niż popularne kurorty. Dzika natura, niezwykłe formacje skalne i spokojny wypoczynek z dala od tłumów.
Baile Herculane, dawne „Łaźnie Herkulesa”, to jedno z najstarszych uzdrowisk w Europie. Niegdyś perła Cesarstwa Austro-Węgierskiego, dziś łączy w sobie czar minionych czasów, zapach siarki i autentyczną atmosferę rumuńskiego kurortu. Tutaj przeszłość i teraźniejszość spotykają się w gorących źródłach nad rzeką Cerna.
Bułgaria to kraj kontrastów – od tętniącego życiem wybrzeża Morza Czarnego, po majestatyczne pasma górskie. Ale są tu też miejsca, gdzie czas się zatrzymuje, a ziemia obdarza nas swoim najcenniejszym skarbem – gorącą, uzdrawiającą wodą.
Plan na ten dzień był prosty - zobaczyć jaskinię Jagodińską, a potem ruszyć dalej w stronę zachodu. Dlatego noc spędziłyśmy niedaleko wejścia – prosto i praktycznie.
Zastanawiałyśmy się, czy w ogóle zwiedzać to miasto — bo z jednej strony czas nas gonił, a z drugiej... no jak to tak, być w Bułgarii i nie zobaczyć kawałka Bułgarii? Dobrze, że jednak nie odpuściłyśmy i szkoda, że Płowdiw nie miał dla nas więcej godzin w ofercie.
Kolejnym obowiązkowym punktem naszej objazdówki po Bułgarii były błotne jeziorka i siarkowe wody termalne. Po wizycie w Szabła ciągle było nam mało.
Nadszedł nasz ostatni dzień pobytu w Albanii. Z miejscówki noclegowej pod opuszczonym kompleksem sanatoryjno-termalnym (link), przemieściłyśmy się szutrową drogą w stronę rzeki. Dojechałyśmy nią do końca, czyli do samego koryta wyschniętej o tej porze roku rzeki Sarantaporos.
Opuściwszy Permet, dotarłyśmy do Kanionu Langarica (Kanioni i Langarices), będącego częścią albańskiego parku narodowego Bredhi i Hotovës – Dangëlli. Z Permetu to odległość ok. 20 min. jazdy. Było jeszcze w miarę jasno więc mogłyśmy obejrzeć sobie teren.











