Końcówkę pandemicznego roku 2020 postanowiłyśmy spędzić w przyjemnych górskich klimatach. Po dłuższym namyśle wybrałyśmy Tatry i Zakopane bo dysponowałyśmy całym wolnym tygodniem.
Jak wiadomo ostatnio zimy bielą nie rozpieszczają, a śnieg można oglądać tylko w górach. Żeby oszukać system i nacieszyć się białym puchem staramy się choć jeden dzień w tygodniu spędzić na fajnym trekkingu w niezbyt odległych górskich okolicach.
Kolejna jednodniówka w pobliskich górach, tym razem Sowich. Bo ciągle brakuje nam białego puchu i ciągle mało nam bajkowych krajobrazów i ruchu też oczywiście.
Co zrobić ze sobą, gdy w mieście plucha i prognoza całodziennego deszczu? Do tego nosi cię i tęsknisz za białym puchem? Nic bardziej prostego, 2 godz. jazdy samochodem i znajdujesz się w zupełnie innej krainie. I to jakiej?! Prawdziwie bajkowej!
Chociaż nie imponuje rozmiarami to jest naprawdę magiczna. Zaprząta uwagę, fascynuje i emocjonuje zarówno badaczy, jak i zwykłych turystów.
Jesień przyszła nagle. Dosłownie z dnia na dzień. Trochę nas rozpuściła, dając tyle gorących dni. Ale że równowaga w przyrodzie być musi to i na słotę czas przyszedł. Ziąb i deszcz dobitnie oznajmiły nam, że lato tej jesieni definitywnie skończyło się. Tym bardziej ucieszyła nas zapowiedź słonecznego (być może ostatniego już tej jesieni) weekendu.
Od dawna już miałyśmy w planach zwiedzić te piękne, dość blisko położone tereny, jednak zawsze coś stawało na przeszkodzie. Tym razem jednak uparłyśmy się, że choćby nie wiadomo co, jedziemy w Rudawy Janowickie.
Koleżanki zaproponowały nam wspólny wypad do Międzygórza, znanego nam z wyjazdu sprzed lat. Zatrzymałyśmy się w Ośrodku "SABAT" - dawnym dworku myśliwskim Księżnej Marianny Orańskiej, postaci bardzo nietuzinkowej i kontrowersyjnej, ale o tym potem.









