W krainie Wygasłych Wulkanów

września 26, 2011

Góry Kaczawskie

Przed milionami lat dolnośląskie Pogórze Kaczawskie przypominało piekło. Słońce nie mogło przedrzeć się przez dym i popioły wyrzucane z setek wulkanicznych kominów. Pod Wilczą Górą wciąż leżą bomby wulkaniczne: okrągłe głazy ważące kilka ton, wyrzucone z czeluści ziemi wraz z rozgrzaną do czerwoności lawą i popiołem. Tu było piekło, nim dzisiejsze dorzecze Kaczawy uspokoiło się i złagodniało, zamieniając się w jeden z najbardziej urokliwych zakątków Polski.
Jedziemy w słoneczny wrześniowy weekend zwiedzić ten tajemniczy zakątek. Nocleg rezerwujemy w hoteliku w Nowym Kościele. To nasza baza wypadowa.
W sobotę wybieramy się pieszo na Ostrzycę Proboszczowicką. Ze względu na swój specyficzny wygląd zwana jest polską Fujiyamą. Jest to wulkaniczne wzniesienie w kształcie stożka o dość stromych zboczach, z wyraźnie podkreślonym wierzchołkiem. Wznosi się samotnie w środkowo-zachodniej części Wysoczyzny Ostrzyckiej, wyraźnie odróżniając się od płaskiego krajobrazu.
W Proboszczowicach robimy zakupy w sklepie i przy okazji wysłuchujemy opowieści mieszkańca o rzekomo ukrytych hitlerowskich skarbach pod Ostrzycą.
Wracamy powoli do Nowego Kościoła. Jakiś życzliwy kierowca podrzuca nas do Sędziszowej, wprost pod Organy Wielisławskie. Jest to niezwykły pomnik przyrody. Dzięki prowadzonej tu przed laty eksploatacji odsłonięto porfiry. Tutejsze stanowisko wyróżnia się okazałymi rozmiarami. Słupy mają cztero lub pięciokątny przekrój, są wysokie na ponad 20 m. Przypominają piszczałki organowe, co znalazło odzwierciedlenie w nazwie.









Tuż za organami znajduje się stary, zabytkowy młyn w trakcie renowacji.


Do kwatery docieramy bardzo późno i bardzo, bardzo zmęczone. 
Na drugi dzień zwiedzamy już samochodem okoliczne atrakcje. W pobliżu Złotoryi znajduje się bazaltowy szczyt Wilcza Góra. Obecnie widoczne wzniesienie nie stanowi jednak stożka wulkanicznego, lecz resztkę komina, którym magma przedostawała się ku powierzchni, tzw. nek. Stożek wulkanu znajdował się wyżej, ale w późniejszych okresach został zniszczony i odsłoniły się głębsze warstwy skał. Dzięki wyrobiskom kamieniołomów można tu obserwować niemal pełny przekrój komina wulkanicznego, z różnymi rodzajami skał wulkanicznych i starszych piaskowców oraz efekty innych zjawisk wulkanicznych. Najciekawszą formą jest tzw. róża bazaltowa – układ słupów rozchodzących się gwiaździście z jednego punktu.

 



Zwiedzamy Zaporę Pilchowice na rzece Bóbr. Jest to druga co do wysokości (po Solinie) i druga co do czasu powstania zapora wodna w Polsce. Wędrujemy szczytem tej potężnej budowli na drugi brzeg.












     


Zmierzamy do ostatniej atrakcji - Czartowskiej Skały. Jest to wulkaniczne wzgórze o wysokości 463 metrów n.p.m. W latach 30-tych XX wieku eksploatowano tu bazalt. Z Czartowską Skałą związane są legendy. Jedna głosi że czart który chciał zrzucić skałę na kościół we wsi Pomocne nie trafił i Czartowska Skała leży do dnia dzisiejszego wśród pól. Kolejna legenda głosi, że skała to "szpunt" zamykający wejście do samego piekła. Na koniec znad skały, tuż nad nami wylatuje bielik i tym akcentem symbolicznie żegnamy Krainę Wygasłych Wulkanów.










Góry Kaczawskie, 24-25.09.2011

You Might Also Like

0 komentarze

Instagram