Z powodu natłoku rozmaitych spraw udało nam się wykroić tej jesieni tylko jeden weekend na wyjazd w góry. Właściwszym określeniem pory roku byłoby jednak babie lato bo temperatury oscylowały powyżej 20 stopni, pomimo że noce zrobiły się już zimne.
Wybieramy się na narty do naszych ulubionych Rokietnic. Jedzie z nami koleżanka, która uczy się na snowboardzie.
Podczas rozmowy z naszą znajomą pada spontaniczny pomysł - jedźmy na jeden dzień do Harrachova! Nie byłyśmy tam jeszcze, sprawdzimy te stoki, to najbliższy z Leszna czeski ośrodek narciarski. Wszystkie trzy reagujemy z równym entuzjazmem - JEDZIEMY!




