Przy okazji narciarskiego pobytu w Karpaczu (link) postanawiamy wybrać się na jednodniowy spacer po górach.
Od jakiegoś czasu szykujemy się na wyjazd w góry na narty. Niestety pogoda ciągle jest niepewna, brakuje śniegu i nie wiadomo na ile opłaca się jechać. Sprawdzamy bez przerwy prognozy i w końcu decydujemy się z dnia na dzień na krótki wypad do Karpacza. Nocujemy w sprawdzonej kwaterze, skąd mamy bazę wypadową w czeskie góry.
Jedziemy na jesienny spacer w Dolinę Baryczy. Oczywiście główny cel spaceru to obserwacje i fotografowanie ptaków. Woda w stawach już prawie całkowicie spuszczona.
Październik to czas gromadzenia się żurawi do odlotów. W ciągu dnia pasą się na polach, a po zachodzie słońca zlatują się na noclegowiska. W naszej okolicy takie noclegowisko znajduje się na zbiorniku Wonieść.
Po opłynięciu Pętli Toruńskiej w 2012 r. (link do posta) pozostał w nas duży niedosyt Wisły. Wystarczyło wtedy spędzić trzy dni na naszej największej rzece, żeby zauroczyć się jej niepowtarzalnym pięknem. Postanowiłyśmy więc przepłynąć ją w całości, standardowo od pierwszego kilometra żeglownego.
Jedziemy drugi raz na zlot składaków. Tym razem również odbywa się w Boszkowie. Uczestnicy zjeżdżają się z całej Polski już od piątku. My dołączamy do nich w sobotę w Olejnicy.
Aby tradycji stało się zadość wybieramy się na szlak konwaliowy. W Wieleniu rozkładamy Bajdarkę, zostawiamy samochód i wodujemy się na jeziorze. Płyniemy jeziorami i kanałami do Samotni.









