Konwaliowy szlak - pierwszy raz w całości

maja 02, 2012

Pierwszy raz w całości cała pętla konwaliowa kajakiem. Nocleg w Osłoninie.

W tym roku postanowiłyśmy przepłynąć w całości Pętlę Konwaliową. W słoneczny majowy weekend wypożyczamy kajak z przystani żeglarskiej w Boszkowie.
Ładujemy do niego cały sprzęt potrzebny do biwakowania i płyniemy kanałami przez jeziora Dominickie, Wielkie, Małe i Boszkowskie. Za Jeziorem Dominickim konieczna jest przenoska przez zastawkę i jezdnię do kanału Boszkowskiego. Przepust pod jezdnią jest dopiero w budowie. Ułatwi to na przyszłość pływanie kajakami po pętli. Wodowanie na kanale z powodu stromego brzegu i pokrzyw do łatwych nie należy. Sam kanał Boszkowski również nie robi dobrego wrażenia. Pływają w nim ścieki, przez które musimy się przedzierać. Na szczęście za kanałem woda jest już czysta. Spotykamy wiele ciekawych ptaków, w tym głowienki i czarne rybitwy.












Wpływamy w długi Kanał Błotnicki, prowadzący do jeziora Przemęckiego.  







W okolicy Wyspy Konwaliowej spotykamy jej mieszkankę - Kanię Rudą, która daje nam pokaz polowania na ryby. 
  

Oprócz  kani występ dają również trzciniaki. Prezentują nam swoje wyuczone, donośne, powtarzane do znudzenia melodie. 



Spotykamy też łabędzie, czaple siwe, wrony, gęsi z młodymi i tokujące perkozy.





Docieramy do zaplanowanego miejsca biwakowego na polu namiotowym w Osłoninie. Dojeżdża do nas koleżanka motocyklem i też rozbija namiot. Rozkładamy jednorazowego grilla, pijemy piwko i siedzimy do późna. Sezon się jeszcze nie rozpoczął w pełni więc jesteśmy praktycznie same na campingu.







Nad ranem budzą nas ptaki. Po śniadaniu i spakowaniu się płyniemy dalej przez jeziora i kanały kierując się do Papierni. Po drodze spotykamy brodźca piskliwego.







Dopływamy do Papierni. Tutaj czeka nas przymusowa przenoska kajaka - jakieś 3 kilometry. Mamy wózek więc pełne nadziei, że pójdzie łatwo, ładujemy na niego kajak wraz z całym bagażem i ruszamy lasem w kierunku Dominic.


Niestety już po chwili okazuje się, że wózek ten nie jest dopasowany do tego kajaka. Albo inaczej - kajak ten jest zbyt szeroki, nietypowy i dziwnej konstrukcji, przez co bardzo niewygodnie się go ciągnie. Jego odstające boczne kile trą o koła wózka, hamując go. Próbujemy różnych ustawień punktu ciężkości ale żadne z nich nie daje oczekiwanego rezultatu.


Musimy co kawałek odpoczywać bo brak nam sił. Praktycznie cały ciężar kajaka wraz z bagażem dźwigamy same. Wózek niewiele pomaga. W pewnym momencie pasy spinające wózek pękają od przetarcia i nie pozostaje nam nic innego jak ręcznie taszczyć ten ciężar.
Droga prowadzi przez las, pod górę. Jest gorąco, bardzo ciężko i tną komary ale motywujemy się wzajemnie. "Jeszcze tylko kawałek!". Robimy prowizoryczną naprawę wózka i idziemy dalej.


Wreszcie docieramy do jeziora Dominickiego, gdzie z ulgą spuszczamy kajak na wodę. Pozostaje nam tylko dopłynąć do przystani i zwrócić wypożyczony tam kajak.


Pętla Konwaliowa w końcu przepłynięta w całości. Pomimo nieplanowanej końcowej przygody - radość olbrzymia.


Pętla konwaliowa, Boszkowo - Osłonin - Boszkowo, 30.04-1.05.2012

You Might Also Like

0 komentarze

Instagram