Wahałyśmy się długo pomiędzy spędzeniem długiego weekendu październikowego w Beskidzie Niskim a Żywieckim. Ten ostatni wygrał ze względu na bliższy dojazd. Szkoda nam było marnować krótkie jesienne dni na pokonywanie kilometrów.
Wiwat długie weekendy! Pomimo tego, że generują przeogromne tłumy turystów we wszystkich możliwych miejscach to jednak tylko dzięki nim można wykroić trochę więcej czasu i skoczyć w jakieś ciekawe zakątki. Tak też zrobiłyśmy tym razem.