"Rzuć wszystko i jedź w Bieszczady" to hasło dość mocno już oklepane ale ciągle posiadające moc sprawczą - przynajmniej dla mnie. Są zerwaniem z rutyną dnia codziennego, odcięciem się od wszystkiego co wnerwiające i przyziemne, resetem absolutnym.
W tym roku niecierpliwie wypatrujemy jesieni z jej spektaklem kolorów. Chcemy odwiedzić Bieszczady w czasie czerwonych buków, złotych modrzewi, brzóz i klonów.