Od Geyikli, przez Ayvalık, aż po Kleopatra Beach
kwietnia 08, 2026Geyikli – spokojna brama do Egejskiego klimatu
Nasz poprzedni nocleg wypadł na plaży w okolicy Geyikli. Cała noc lało się z nieba i rankiem nadal padało. Postanowiłyśmy odwiedzić tą niewielką miejscowość w poszukiwaniu śniadania, czyli naszej ulubionej zupy kelle paca. Od ludzi w barze dowiedziałyśmy się, że to pierwszy deszcz od dwóch miesięcy, na co bardzo się cieszyli. Zupa była wyśmienita. Następnie trafiłyśmy do lokalnego sklepiku z serami, na widok którego oczy wychodziły z orbit. Tyle dobra tam było, że nie wiadomo było na co patrzeć. Wszystko przepyszne.
W poszukiwaniu kawy trafiłyśmy lokalnej do piekarni Zeytinli Fırın & Bakery, gdzie uraczono nas przepysznymi wypiekami cukierniczymi opartymi na oliwie z oliwek.
Takie miejscówki często umykają turystycznym przewodnikom, a my takie nieoczywistości lubimy najbardziej.
Najedzone i zaopatrzone w pyszności, ruszyłyśmy w dalszą trasę, oddalając się chwilowo od wybrzeża by główną trasą przez Ayvacik dotrzeć do miejscowości Ayvalik. Po drodze straszyły nas makiety wozów policyjnych z policjantami.
Droga pełna oliwek – region Ayvalık
W drodze do Ayvalık krajobraz zmienił się niemal niezauważalnie i nagle zorientowałyśmy się, że jesteśmy otoczone tysiącami drzew oliwnych. To jeden z najważniejszych regionów produkcji oliwy w Turcji. A że jesteśmy ogromnymi fankami oliwy to nie mogłyśmy pominąć tego miejsca. Położone nad Morzem Egejskim miasteczko Ayvalik, oprócz oliwy urzekło nas także spokojem, architekturą z grecką duszą oraz klimatycznymi bazarowymi uliczkami.
Przez wieki miasteczko Ayvalik było zamieszkane głównie przez Greków, co do dziś widać w kamiennych domach z pastelowymi fasadami, wąskich, brukowanych uliczkach, licznych cerkwiach przekształconych w meczety lub galerie. Spacerując po starym mieście, można odnieść wrażenie, że jest się gdzieś pomiędzy Grecją a Turcją. Długo włóczyłyśmy się kolorowymi uliczkami, a w jednej z kawiarni trafiłyśmy na wystawę pamiątek, a wśród nich znajdowała się polska maszyna do pisania - Predom.
Jesteśmy również fankami źródeł wody, a szczególnie takich z właściwościami leczniczymi więc odwiedziłyśmy jeszcze w Ayvaliku takowe - słynne, święte źródło wody Ayazma. Można je odwiedzić, napić się wody, umyć ręce i twarz. Zostało niedawno pięknie odrestaurowane.
Jak już wspomniałyśmy wcześniej, region Ayvalik to jedno z najważniejszych centrów produkcji oliwy w Turcji. Tutejsze drzewa oliwne rosną od setek lat, a lokalna oliwa uchodzi za jedną z najlepszych w kraju, dzięki unikalnemu mikroklimatowi i tradycyjnym metodom produkcji.
Dlatego polecamy odwiedzić w okolicy małe, lokalne tłocznie oliwy, spróbować świeżej oliwy tłoczonej na zimno, kupić buteleczki prosto od producenta. To doświadczenie, które angażuje wszystkie zmysły – smak, zapach i historię miejsca. My zatrzymałyśmy się na degustację w małej, rodzinnej tłoczni oliwy. Próbowałyśmy kilku odmian - świeżej, lekko pikantnej oliwy tłoczonej na zimno, bardziej dojrzałej, o maślanym aromacie, oliwy z dodatkiem ziół i cytrusów. Zawsze korzystamy z takich okazji, nawet w mega dziwnych miejscach, o których wspomnimy jeszcze w dalszej części podróży.
Kleopatra Beach i Badavut Kayalıkları
Opuszczając Ayvalik, ruszyłyśmy dalej na południe, aż do Kleopatra Beach, gdzie zaplanowałyśmy nocleg. Podobno legenda głosi, że sama Kleopatra kąpała się tutaj, a piasek został sprowadzony specjalnie z Egiptu. Niezależnie od historii, miejsce robi wrażenie. Krystalicznie czysta woda, miękki, złoty piasek, widok na góry.
Zaparkowałyśmy Badylka nieopodal starożytnego kamieniołomu - Badavut Kayalıkları, oprócz nas koczowało już tam kilka vanów. Plaża była jednak tak rozległa, że każdy mógł sobie znaleźć spokojne i ustronne miejsce. Rozpłaszczyłyśmy się, zjadłyśmy arbuza i poszłyśmy na obchód okolicy.
Badavut Kayalıkları to surowy, skalisty fragment wybrzeża, który wygląda jakby należał do innego świata. Okazał się idealną odskocznią od tłumów. Formacje skalne tworzą tu naturalne tarasy i punkty widokowe a kolor wody zmienia się od głębokiego granatu po turkus. Brak infrastruktury gwarantuje pełną dzikość i spokój.
Spacerując do kamieniołomu, można podziwiać wybrzeże. Po drodze mija się zatoczkę, tworzącą małe jeziorko, która jest pięknym stanowiskiem ornitologicznym. Droga jest nieutwardzona i nieco wyboista. Widok z góry jest przepiękny.

Miejsce okazało się też idealnym na zachód słońca, ponieważ światło pięknie odbijało się od skał. Słychać było tylko ciszę, którą przerywał szum morza.
To było jedno z tych miejsc, gdzie siadasz na kamieniu i nagle przestajesz się spieszyć więc siedziałyśmy tak i patrzyliśmy, jak słońce powoli znika za horyzontem a księżyc rozświetla nam trasę i widok na grecką wyspę Lesvos. Fajnie tak podróżować bez planu.
Geyikli, Ayvalık, Kleopatra Beach - 11.09.2024
























































































0 komentarze