Turcja od kuchni: poszukiwanie oliwy, tureckich pyszności i smak lodowatej wody w Kanionie Sapadere

października 27, 2026


Są takie dni w podróży, które zaczynają się niepozornie, a kończą fajną przygodą. Tak właśnie było w okolicach Alanyi. 
Zanim dotarłyśmy do spektakularnego Kanionu Sapadere, czekało nas jeszcze jedno ważne zadanie: namierzenie dobrej, tureckiej oliwy z oliwek!

Bo przecież podróżowanie to nie tylko podziwianie widoków i odwiedzanie znanych atrakcji. To także odkrywanie lokalnych smaków, małych sklepików, regionalnych produktów i miejsc, do których czasem trafia się zupełnie przypadkiem.


Najpierw oliwa, potem przygoda!

Turcja kojarzy się z aromatyczną kuchnią, soczystymi owocami, niesamowitymi przyprawami i oczywiście oliwą. A jeśli tak jak my lubicie przywozić z podróży coś więcej niż magnes na lodówkę, poszukiwanie dobrego lokalnego produktu może stać się małą przygodą samą w sobie. W okolicach Alanyi uświadomiłyśmy sobie, że to właśnie tutaj jest najwięcej gajów oliwnych i to właśnie ta okolica słynie z produkcji oliwy. Zaczęłyśmy więc się za nią intensywnie rozglądać. Zatrzymywałyśmy się w lokalnych tłoczniach (np. Salihoğullari Zeytinyağı Fabrikası w Manavgat), próbowałyśmy i nabywałyśmy buteleczki, które po powrocie miały przypominać nam o tureckim słońcu, zapachu wakacji i smakach południa. 






Przy jednej z tłoczni zatrzymałyśmy się na lunch w jednej z knajpeczek - ARTEZYEN ET MANGAL. Okazało się, że był to strzał w dziesiątkę. Wszystko było świeże i przepyszne. Do tego pyszna turecka kawa i typowy turecki deser - kabak tatlisi (dynia na słodko). Właściciel miał również w sprzedaży oliwę z własnego gaju.









Kanion Sapadere - perełka niedaleko Alanyi

Po oliwnych zakupach ruszyłyśmy do Kanionu Sapadere. Już sama droga w kierunku kanionu jest przyjemnością. Krajobraz stopniowo się zmienia, pojawiają się góry, zieleń i coraz bardziej spektakularne widoki. To zupełnie inne oblicze Turcji niż piaszczyste plaże i błękitne morze.






Kanion Sapadere położony jest w górach Taurus, niedaleko Alanyi, zachwyca skalnymi ścianami, bujną roślinnością, szumem płynącej wody i niewielkimi wodospadami.

Na miejscu czeka trasa prowadząca w głąb kanionu, wzdłuż potoku i pomiędzy imponującymi skałami. Drewniane kładki i przygotowane przejścia pozwalają podziwiać przyrodę z bliska. Co chwilę pojawia się kolejny zakręt, kolejny wodospad i kolejny powód, żeby zatrzymać się na zdjęcie.






Szum wody, chłód bijący od skał i krystalicznie czysta woda tworzą niesamowity klimat. W upalny dzień można tu naprawdę odetchnąć od tureckiego słońca. Ale prawdziwe emocje dopiero przed nami!





Kąpiel w lodowatym wodospadzie

No dobrze, można podziwiać widoki, robić zdjęcia i spacerować po kanionie… ale czy można wyjechać stąd bez spróbowania lodowatej wody? Woda w górskich kanionach potrafi być naprawdę zimna, nawet gdy na zewnątrz panują wysokie temperatury. Rozgrzane słońcem, otoczone skałami i zielenią, nagle stajemy przed wodą, która wygląda zachęcająco, ale już na samą myśl o zanurzeniu rośnie adrenalina. To prawdziwy zastrzyk energii, który momentalnie stawia na nogi. A satysfakcja po wyjściu z wody? Bezcenna!






Trekking 

Po kąpieli postanowiłyśmy przejść się jeszcze dalej i obejrzeć kanion z góry. W tym celu wdrapałyśmy się schodami wzdłuż kamiennych ścian i podążałyśmy dalej wzdłuż szlaku. Turkusowe odcienie wody, wilgotne powietrze i piękne krajobrazy sprawiły, że łatwo zapomniałyśmy o całym świecie i straciłyśmy poczucie czasu. 














Gazipaşa i bananowa plaża

Kanion Sapadere zdecydowanie wart jest odwiedzenia. Spędziłyśmy tu bardzo przyjemny czas, natomiast ze względu na to, że zaczynało się już robić późno postanowiłyśmy ruszyć dalej i poszukać na trasie jakiejś jedzeniowni bo w brzuchach już burczało. W tym celu zatrzymałyśmy się w miasteczku Gazipaşa. 




Gazipaşa nie miała w sobie turystycznego zgiełku. To niewielkie klimatyczne miasteczko nad Morzem Śródziemnym, otoczone górami, sadami bananowymi i szklarniami. Życie toczyło się tam swoim rytmem, a miasteczko miało swój niewątpliwy urok. Bez wielkich kurortów, tłumów i atrakcji na każdym kroku, za to pełno renówek 12, w których się chyba zakochałyśmy. Pospacerowałyśmy po uliczkach, zajrzałyśmy na lokalny bazar, w sklepiku z butami naprawiłyśmy za 3 zł rozklejone sandały no i oczywiście namierzyłyśmy fajną lokalesową jedzeniownię, gdzie zjadłyśmy kolejne pyszności.








Gazipaşa słynęła też z dzikiego wybrzeża i ciekawych zatoczek. To dobry przystanek dla tych, którzy wolą odkrywać mniej oczywiste zakątki Turcji. Ruszyłyśmy więc do jednego z takich zakątków, nazwanych przez Gray Wolfów "bananową plażą". Nazwa wzięła się stąd, że jadąc na tę plażę przemierza się olbrzymie hodowle bananów, a sama plaża również leży wśród upraw bananowców. Jak zwykle dotarłyśmy tam w totalnych ciemnościach. Ciężko było nam przez to zaparkować, nie wiedziałyśmy czy stanęłyśmy w dobrym miejscu, a na podziwianie piękna zatoczki musiałyśmy poczekać aż do rana. 





Kanion Sapadere, Vanlife Turcja - 19.09.2024

You Might Also Like

0 komentarze